10 kwietnia

moja nowa przyjaciółka ;)

Troszkę mnie nie było. Obiecałam wpisy o Strasbourgu, tymczasem pogoda nie dopisywała, zaś ja wybrałam się do Polski na Święta, gdzie pogoda była jeszcze ciekawsza niż w Alzacji ;) Pierwszą w życiu białą Wielkanoc mamy na szczęście już za sobą, ja wróciłam do Francji i jak tylko słońce wyjdzie zza chmur wybiorę się na obiecany spacer z aparatem po mieście - bo tutaj wiosnę widać już na prawie każdym trawniku i krzaczku :)
Wróćmy jednak do Polski. Otóż czekał tam na mnie mój urodzinowo-bożonarodzeniowy prezent :) I oto on, a raczej ona:
Przyznam szczerze, że szyć jeszcze nie potrafię. Ale mam zamiar nad tym pracować. U mnie w domu zawsze była maszyna do szycia i nigdy nie było problemu ze skróceniem spodni, zmianą rozmiaru pościeli, obrusa czy firanek, i jej brak nagle dał mi się we znaki po przeprowadzce do Francji. Że jak, spodnie trzeba do krawcowej zanieść? I płacić? Że mamy jakieś okna nietypowe i firanki są wszystkie za duże i nie pasują? No nie, tak nie może być! I tak oto zrodziła się koncepcja kupna maszyny.
Niestety, u mnie w domu takimi przeróbkami zajmowała się zawsze mama. Ja w wieku 13 czy 14 lat postanowiłam pod jej nieobecność samodzielnie przerobić sobie spodnie, na takie mega wielkie dzwony. Efekt był taki, że ja dumna chodziłam w nich po szkole, zaś moja mama nie mogła na nie patrzeć, bo wszystko było krzywo, nierówno itd, a ponieważ połamałam kilka igieł dostałam zakaz szycia na maszynie :D
I tak moja obiecująca przygoda z szyciem nagle się zakończyła. Tym razem, skoro już miałam mieć swoją własną maszynę, dostałam kilka mega skróconych lekcji szycia od żony kuzyna. Nawet pochwaliła, że szybko łapię:) Na ile naprawdę podłapałam, o co w tym wszystkim chodzi, okaże się pewnie wkrótce, bo prócz kilku przeróbek planuję zrobić sobie pokrowiec na lustrzankę. Mam nadzieję jednak, że na dobre zaprzyjaźnimy się z Zochą (tak została ochrzczona) i uda nam się stworzyć troszkę ładnych rzeczy :)
Ze spraw innych to w końcu nauka francuskiego zaczęła mi iść lepiej, z czego bardzo się cieszę.


Pozdrawiam,
Melle Coccinelle :)



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger