30 czerwca

Fête de la Musique - Genève 2013

Fête de la Musique - Genève 2013
Czas ponadrabiać blogowe zaległości :) W zeszły weekend wybraliśmy się do Genewy i "przypadkiem" trafiliśmy tam w czasie Święta Muzyki. Początkowo było mi nawet trochę smutno, że ominie nas ono w Strasbourgu, bo oczywiście nie sprawdziłam programu atrakcji na ten weekend w Genewie i nie miałam najmniejszego pojęcia co tam się będzie dziać. A działo się wiele! Po pierwsze, Fête de la Musique trwa tam aż 3 dni. A atrakcji jest tyle, że można by je nawet na tydzień (o ile nie dwa) rozłożyć ;) Gdy w piątek wieczorem wybraliśmy się na pierwszy spacer po Genewie praktycznie każdy pub robił swoją własną imprezę na zewnątrz, również mnóstwo restauratorów postanowiło "wyjść" do ludzi i przeniosło kuchnię (zazwyczaj w postaci jakiegoś grilla) przed knajpkę by zachęcić przechodniów, aby to właśnie u nich wydać drogocenne franki :P Początkowo dziwiło mnie, że nie spotykamy nigdzie po drodze jakichś amatorskich zespołów grających na wszelakich placykach. Aż w końcu wszystko się wyjaśniło - dotarliśmy do miejsca tętniącego życiem, gdzie tańcom w rytm gorącej, latynoskiej muzyki nie było końca. Idziemy kawałek dalej kolejna scena, tym razem z muzyką folkową. W innym zaś miejscu rock. Zadziwiające było to, że wszystko było zorganizowane w taki sposób, że różne rodzaje muzyki się nie zagłuszały, a w całej zaś Genewie było prawie 40 scen, na których prezentowane były najróżniejsze gatunki muzyczne. Od muzyki klasycznej przez folk, muzykę świata, klezmer, jazz, rock, reggae, ska, hip-hop blues, metal, electro i ethno po techno (i wiele innych, których nie wymieniłam:P). Większość scen była umiejscowiona w dwóch wyznaczonych obszarach parkowo-turystycznych, i przemieszczanie się między nimi było dość łatwe dzięki wszędzie dostępnym mapkom z programem atrakcji. Jednym minusem był ogromny tłum ludzi, w którym dość łatwo można byłoby zgubić część swojej grupy (nam się na szczęście to nie zdarzyło). Drugim oczywiście ceny, no ale cóż, wybierając się do Szwajcarii trzeba być na nie gotowym.
"Tubylcy" byli zdecydowanie bardziej przygotowani od turystów i w większości zaopatrzeni we własne trunki, które bez problemu można było spożywać siedząc sobie przy specjalnie przygotowanych stolikach z ławkami.

09 czerwca

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Days 6&7

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Days 6&7
Szybciutko, żeby tym razem ukończyć wyzwanie :)
temat dnia wczorajszego, to urodziny - uwielbiam pakować prezenty :) Wydaje mi się, że własnoręcznie zapakowany prezent w ciekawy sposób sprawia o wiele więcej radości (podczas rozpakowywania:P), niż taki po prostu wrzucony do ozdobnej torebki... Ten co prawda nie urodzinowy, ale motyw pakowania jest.


Wyzwaniem na dzisiaj było zaś lato, które końcu zawitało i do Strasbourga i dziś wyglądało tak:


07 czerwca

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 5

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 5

Dzisiaj zachwycamy się czymś pięknym. Po deszczowym i szarym maju nie ma nic piękniejszego od błękitu nieba i grzejącego słoneczka :)



Piękno w obiektywach pozostałych uczestników zabawy podziwiać można tutaj.

06 czerwca

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 4

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 4
Dzisiejszy temat fotowyzwania uważam za jeden z ciekawszych:) brzmi on: zrobione przez Ciebie.
Ja chwilę zastanawiałam się, czy zrobić zdjęcie białym ścianom, które sama pomalowałam, mojemu śniadaniu, czy może dwóm indeksom ukończonych (czyli zrobionych przeze mnie) studiów ;)



Jak widać padło jednak na pojemnik na pędzle ( i to taka mała zapowiedź zbliżającego się postu DIY). A padło na niego dlatego, że jest moim najnowszym "nabytkiem", bo i pędzle dopiero zaczynam kompletować (...i uczyć się ich poprawnie używać;) ).

A co zrobili pozostali? Sprawdźcie tutaj :) z pewnością można będzie dzisiaj znaleźć tam wiele inspiracji!

05 czerwca

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 3

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 3
Dzisiejszym wyzwaniem jest zdjęcie ulubionej książki.
Niestety swojej biblioteczki jeszcze do Francji nie sprowadziłam i mojej ulubionej książki, którą jest Rok 1984 Orwella niestety tutaj nie mam... Mam za to kilka książek do francuskiego i z nich moją ulubioną jest francuski bez cenzury (dużo się z niej nie nauczymy, ale za to pośmiejemy) ;)


Jak pozostali uczestnicy poradzili sobie z dzisiejszym tematem możecie sprawdzić tutaj.

I jeszcze jedna sprawa, Marysia z ArtAttack wpadła na bardzo fajny pomysł wysyłania sobie pocztówek z wakacji. Do nas przychodzą ostatnio tylko rachunki i pisma urzędowe i myślę, że nasza skrzynka pocztowa bardzo by się ucieszyła, gdyby kiedyś dla odmiany przyszła jakaś pocztówka :) Więcej informacji o akcji po kliknięciu w banerek.




04 czerwca

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 2

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 2
Tematem dnia dzisiejszego jest codzienny rytuał. U mnie to nic szczególnego, po prostu delektowanie się jedną z wielu mieszanek zielonej herbaty ;)


Rytuały innych uczestników zabawy możecie obejrzeć tutaj.

03 czerwca

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 1

7 day PHOTO CHALLENGE {June} – Day 1
Jak wspominałam wczoraj, dzisiaj zaczęło się nowe fotowyzwanie u Uli. Tematem dzisiejszego dnia jest 5 rzeczy. Ponieważ interpretacja zależy tylko od nas, u mnie jest to 5 rzeczy nad którymi mam zamiar pracować w czerwcu, czyli:
- kombinować więcej i szyć,
- ogarnąć bardziej sztukę fotografii, w końcu aparat po bratu nie może się marnować,
- zacząć kręcić hula hop, bo lato się zbliża :)
- przebrnąć przez drugi tom Pieśni Logu i Ognia,
- oraz codziennie ćwiczyć swój francuski (podobno zrobiłam spory postęp, więc chcę się przyłożyć jeszcze mocniej).


Tutaj możecie obejrzeć fotografie pozostałych uczestników zabawy :)


02 czerwca

Wyznania kinomanki - maj

Wyznania kinomanki - maj
Dawno mnie tu nie było... Troszkę to wynika z tego, że maj mimo totalnej niepogody pełen był różnych aktywności (w końcu we Francji mieliśmy aż 3 długi weekendy:P), a troszkę też z tego, że chyba z powodu tej niepogody się pochorowałam...
Filmowo w maju było marnie ilościowo, właśnie ze względu na lekki brak czasu. Ale znalazło się kilka wartych polecenia pozycji :)

Taxi Driver - kiedyś ten film wywarł na mnie nieco większe wrażenie, film niby dobry, wart obejrzenia, ale oglądając go po raz drugi byłam nim nieco znudzona... Aż mi to wstyd pisać :P

Tangled - oczywiście nie mogło zabraknąć jakiejś bajki:) Tangled (Zaplątani) opowiada o długowłosej dziewczynie uwięzionej przez wiedźmę w wysokiej wieży ...i na tym podobieństwa do baśni braci Grimm się kończą;) jednakże film zapewni sporą dawkę śmiechu, mój nr 3 miesiąca.

Gone Baby Gone - jeden z pierwszych filmów w reżyserii Bena Afflecka, w którym gra jego młodszy brat oraz Morgan Freeman. Opowiada o poszukiwaniach kilkuletniej córki narkomanki, do których włącza się zatrudniony przez rodzinę młody detektyw z sąsiedztwa (Casey Affleck)...Gdy okazuje się, że czyny piętnowane jako złe mogą być chwalone i przynosić korzyści główny bohater zaczyna zmagać się z narastającym konfliktem wewnętrznym. Czy pozostanie wiernym swoim ideałom?
Dobre kino psychologiczne podprawione kryminałem z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji. Naprawdę polecam! Wraz z Tangled mój nr 3 ;) (jeżeli widzieliście Mystic River Eastwooda, to ten film, też powinien przypaść Wam do gustu - aczkolwiek Affleck tutaj pełni skrzydeł jeszcze nie rozwinął, w końcu to jego debiut)

Boyz n the Hood - film o losach grupy przyjaciół zamieszkujących getto w Los Angeles w latach 90, gdzie strzelaniny i walki między gangami były na porządku dziennym. Obraz jest niczym dokument przedstawiający ciężką rzeczywistość młodych ludzi, próbujących wydostać się z getta. W jedną z głównych ról wciela się amerykański raper Ice Cube, który wychował się w South Central. Bardzo dobry film w stylu gangsta, mój nr 2.

The Princess Bride - najlepszy film maja. Jest to "klasyczna bajka z walką na miecze, gigantami, złym księciem, piękną księżniczką, i tak, odrobiną pocałunków". Doskonała komedia, aż trudno mi uwierzyć, że produkcji amerykańskiej a nie brytyjskiej ;)


Never Let Me Go - jest to aranżacja noveli Kazuo Ishiguro, opowiadającej o trójce przyjaciół dorastających w brytyjskiej szkole Hailsham. Ja niestety książki nie czytałam, ale jak już się dowiedziałam, warto przeczytać ją przed obejrzeniem tego filmu. Znów o trochę o moralności, o przemijaniu, dorastaniu i pragnieniu bycia kochanym. Moim zdaniem film trudny, pozostawiający człowieka nieco przygnębionego, ale jednocześnie piękny.

My Life Without Me - taka smutniejsza wersja The Bucket List (albo raczej "The Bucket List" jest nieco weselszą wersją tego filmu), czyli co zrobić, gdy dowiadujemy się, że zostało nam tylko kilka miesięcy życia - jak w tym czasie czerpać z niego wszystko, co najlepsze i przy okazji zaplanować nowe życie dla swoich najbliższych. Mnie tam się podoba, lubię takie filmy :)

Jak widzicie nie ma niczego, czego bym nie polecała, więc może jednak tak źle filmowo w tym maju nie było ;)
Widzieliście któreś z tych filmów? A może polecicie coś podobnego? :)


PS Jutro zaczyna się u Uli nowe fotowyzwanie, poniżej zamieszczam tematy, jeżeli macie ochotę to zachęcam do przyłączenia się :) Ja ostatnio nie wytrwałam, ale wyjechaliśmy do znajomych na długi weekend i przez kilka dni nie miałam dostępu do internetu... Ale tym razem mam nadzieję, że wytrwam do końca :)



Copyright © 2016 Madou en France , Blogger