02 czerwca

Wyznania kinomanki - maj

Dawno mnie tu nie było... Troszkę to wynika z tego, że maj mimo totalnej niepogody pełen był różnych aktywności (w końcu we Francji mieliśmy aż 3 długi weekendy:P), a troszkę też z tego, że chyba z powodu tej niepogody się pochorowałam...
Filmowo w maju było marnie ilościowo, właśnie ze względu na lekki brak czasu. Ale znalazło się kilka wartych polecenia pozycji :)

Taxi Driver - kiedyś ten film wywarł na mnie nieco większe wrażenie, film niby dobry, wart obejrzenia, ale oglądając go po raz drugi byłam nim nieco znudzona... Aż mi to wstyd pisać :P

Tangled - oczywiście nie mogło zabraknąć jakiejś bajki:) Tangled (Zaplątani) opowiada o długowłosej dziewczynie uwięzionej przez wiedźmę w wysokiej wieży ...i na tym podobieństwa do baśni braci Grimm się kończą;) jednakże film zapewni sporą dawkę śmiechu, mój nr 3 miesiąca.

Gone Baby Gone - jeden z pierwszych filmów w reżyserii Bena Afflecka, w którym gra jego młodszy brat oraz Morgan Freeman. Opowiada o poszukiwaniach kilkuletniej córki narkomanki, do których włącza się zatrudniony przez rodzinę młody detektyw z sąsiedztwa (Casey Affleck)...Gdy okazuje się, że czyny piętnowane jako złe mogą być chwalone i przynosić korzyści główny bohater zaczyna zmagać się z narastającym konfliktem wewnętrznym. Czy pozostanie wiernym swoim ideałom?
Dobre kino psychologiczne podprawione kryminałem z kilkoma ciekawymi zwrotami akcji. Naprawdę polecam! Wraz z Tangled mój nr 3 ;) (jeżeli widzieliście Mystic River Eastwooda, to ten film, też powinien przypaść Wam do gustu - aczkolwiek Affleck tutaj pełni skrzydeł jeszcze nie rozwinął, w końcu to jego debiut)

Boyz n the Hood - film o losach grupy przyjaciół zamieszkujących getto w Los Angeles w latach 90, gdzie strzelaniny i walki między gangami były na porządku dziennym. Obraz jest niczym dokument przedstawiający ciężką rzeczywistość młodych ludzi, próbujących wydostać się z getta. W jedną z głównych ról wciela się amerykański raper Ice Cube, który wychował się w South Central. Bardzo dobry film w stylu gangsta, mój nr 2.

The Princess Bride - najlepszy film maja. Jest to "klasyczna bajka z walką na miecze, gigantami, złym księciem, piękną księżniczką, i tak, odrobiną pocałunków". Doskonała komedia, aż trudno mi uwierzyć, że produkcji amerykańskiej a nie brytyjskiej ;)


Never Let Me Go - jest to aranżacja noveli Kazuo Ishiguro, opowiadającej o trójce przyjaciół dorastających w brytyjskiej szkole Hailsham. Ja niestety książki nie czytałam, ale jak już się dowiedziałam, warto przeczytać ją przed obejrzeniem tego filmu. Znów o trochę o moralności, o przemijaniu, dorastaniu i pragnieniu bycia kochanym. Moim zdaniem film trudny, pozostawiający człowieka nieco przygnębionego, ale jednocześnie piękny.

My Life Without Me - taka smutniejsza wersja The Bucket List (albo raczej "The Bucket List" jest nieco weselszą wersją tego filmu), czyli co zrobić, gdy dowiadujemy się, że zostało nam tylko kilka miesięcy życia - jak w tym czasie czerpać z niego wszystko, co najlepsze i przy okazji zaplanować nowe życie dla swoich najbliższych. Mnie tam się podoba, lubię takie filmy :)

Jak widzicie nie ma niczego, czego bym nie polecała, więc może jednak tak źle filmowo w tym maju nie było ;)
Widzieliście któreś z tych filmów? A może polecicie coś podobnego? :)


PS Jutro zaczyna się u Uli nowe fotowyzwanie, poniżej zamieszczam tematy, jeżeli macie ochotę to zachęcam do przyłączenia się :) Ja ostatnio nie wytrwałam, ale wyjechaliśmy do znajomych na długi weekend i przez kilka dni nie miałam dostępu do internetu... Ale tym razem mam nadzieję, że wytrwam do końca :)




Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger