17 października

la playlist du weekend (5)

Wczoraj deszcz postanowił pokrzyżować moje rowerowe plany i wprawił mnie w bardzo jesienny nastrój. Wieczorem wyciągnęłam kapcie yeti, co by mi moje stopy nie marzły, wzięłam się za wymianę ciuchów w szafie i powoli zaczęło do mnie dochodzić, że lato się już jednak dawno skończyło... Gorąca zielona herbata z dodatkiem imbiru i do pełni szczęścia brakowało mi tylko pieczonych kasztanów. Uwielbiam je jesienią. I zimą też :) Prażone na patelni w domu lub kupione na mieście podczas spaceru gdy zaczyna doskwierać już chłodek (a później mam zawsze brudne łapki!). Mmm, ależ sobie smaka narobiłam ;)



Jesienią słucham nieco innej muzyki, chyba się nieco hibernuję. Jazz jesienią brzmi lepiej. Tak samo jak lepiej brzmi przy lampce czerwonego wina.

Piątek 17h23
To wykonanie, te emocje chyba nigdy mi się nie znudzą. Od kilku lat jeden z moich ulubionych utworów. Nie będę ględzić, posłuchajcie.


Sobota 10h16
I Satie też jakoś tak bardziej do tej pory roku pasuje. Zwłaszcza gdy rano pada deszcz.


Niedziela 11h12
Żeby nie było, że jesienią u mnie tylko tak melancholijnie. Ja jesień bardzo lubię. Jesienią dobrze jest.



Niedziela 17h47
Winobrania już co prawda za nami, ale trochę muzykoterapii z pewnością nie zaszkodzi, zwłaszcza przy kieliszku grzanego, aromatycznego wina :)



Pięknego jesiennego weekendu :) 


Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger