25 stycznia

5 pytań o moją Francję

Coucou,
W grudniu dołączyłam do grupy blogerów językowo-kulturowych i oto dziś pojawia mój pierwszy post w ramach akcji w 80 blogów dookoła świata :)
W tym miesiącu tematem przewodnim jest 5 pytań do blogera.


1. Mój pierwszy pobyt we Francji.

Francję po raz pierwszy odwiedziłam 15 lat temu (o rany, jak ten czas leci!). Oczywiście padło na Paryż. Miałam wtedy niecałe 14 lat i niestety dużo już zapomniałam... Pamiętam, że największe wrażenie nie wywarła na mnie ani wieża Eiffela, ani katedra Notre-Dame, ale Dzielnica Łacińska. Było to miejsce, w którym zakochałam się od pierwszego wejrzenia. 
Z tej wycieczki utkwiło mi w pamięci także jedno wydarzenie. Pojechaliśmy zwiedzać również Wersal i tam spacerując po ogrodach mijaliśmy grupkę może 10-letnich chłopców. Nagle jeden z nich krzyknął do mnie po polsku "fajne spodnie!" (nosiłam wtedy ogrooomne dzwony typu homemade). Jakież było jego zdziwienie, gdy mu odpowiedziałam "wiem, dzięki!" ;P 
Po raz pierwszy poczułam wtedy, że świat jest mały ;)

2. Najbardziej zaskakujące odkrycie związane z Francją. 

Francuzi wcale nie zajadają się żabami. Tzn, jadają je od czasu do czasu, ale nie na każdy niedzielny obiad. A i znajdzie się sporo takich, co żab w ogóle nie jedli (jak na przykład moja połówka). Żabie udka są więc bardziej taką atrakcją dla turystów ;)

3. Ulubione motto/cytat o w języku francuskim.


Szczęście jest poszukiwaniem, w którym należy użyć doświadczenia i swojej wyobraźni. 

Ta myśl przypomina mi, że prawdziwe szczęście to nie jest takie hop siup, a różne zdobyte doświadczenia są po to, by je zaaplikować w tym swoim poszukiwaniu :)

4. Ulubiony sposób spędzania wolnego czasu pochodzący z Francji.

Tarot francuski. Uwielbiam! Mogłabym grać non stop od zmierzchu do świtu i jeszcze dłużej. Gry w tarota nauczyłam się podczas swojego erasmusowego pobytu w Strasbourgu. Jest to ulubiona rozrywka studentów w czasie przerwy na lunch jak też wieczornych wypadów na piwo do pubu. Jeśli nie grasz w tarota, to znaczy, że ominęły Cię studia we Francji ;)
O tej grze karcianej z pewnością napiszę w przyszłości coś więcej, kto wie, może nawet pokuszę się o wytłumaczenie zasad;)
tarot na pikniku, niestety to nie są zbyt dobre karty...

5. Słowo/wyrażenie, które ciężko jest przetłumaczyć na język polski.

Wg mnie jest to n'importe quoi. Chociaż Ula z bloga Sen Mai przetłumaczyła wyrażenie c'est n'importe quoi  jako po prostu to bzdura!. I chyba w większości przypadków to by się zgadzało, ale... No właśnie jest to ale. Bo to jednak znacznie więcej niż tylko bzdura! I... ja nie wiem jak to przetłumaczyć ;P Dosłownie oznacza to nieważne co, byle co, cokolwiek. W rozmowie może to być wszystko. Bzdura, ale głupoty, absurd...  Francuzi bardzo lubią to wyrażenie i w ciągu dnia możemy usłyszeć je usłyszeć nawet z kilkadziesiąt razy, bo co się Francuz zirytuje to n'importe quoi się pojawi.




Koniecznie zajrzyjcie też do blogerów z innych krajów, którzy wzięli udział w  styczniowej akcji w 80 blogów dookoła świata:


Chiny:
Biały Mały Tajfun: 5 pytań do

Francja:
Francais-mon-amour: 5 pytań do blogera 
Love For France: Francja w pięciu pytaniach
Francuskie i inne Notatki Niki: Pięć pytań do blogera
Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: Pięć pytań do...

Holandia:
Język holenderski - pół żartem, pół serio: 5 pytań o Holandię 

Kirgistan:

Niemcy:
Blog o języku niemieckim: 5 pytań do blogera
Niemiecki po ludzku: 5 pytań do

Rosja:

  
Szwajcaria:

Wielka Brytania:
English my way: 5 pytań do blogera
English-Nook: 5 pytań do blogera
Head Full of Ideas: 5 pytań do blogera 
english-at-tea: 5 pytań do blogera

Włochy: 
Studia, parla, ama5 pytań do blogera 
CiekawAOSTA:  5 pytań do blogera
Wloskielove:  5 pytań do blogera

Wietnam: 


Jeśli chcielibyście dołączyć się do kolejnych akcji napiszcie maila na adres blogi.jezykowe1@gmail.com :)




Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger