02 stycznia

petits bonheurs de décembre

Witam serdecznie już w roku 2015 :) I życzę Wam (i sobie) by był on rokiem wspaniałym, pełnym cudów wszelakich, wspaniałych sukcesów, dobra dotykającego nas zewsząd i spełnianych marzeń :)

A dzisiaj zapraszam na moje małe grudniowe szczęścia :)



Grudzień był miesiącem bajecznym, a wszystko dzięki pięknym, świątecznym dekoracjom, które pojawiły się w Strasbourgu (więcej zdjęć tutaj).

Aby rozgrzać się po wieczornych spacerach dość często gościło u mnie grzane wino. Przepisem na najlepszego grzańca podzieliłam się z Wami tutaj.
Piekłam ogromne ilości mikołajkowego przysmaku, czyli mannele. Na mikołajkowe śniadanie, na rodzinne spotkania i na spotkania ze znajomymi też ;) Nawet powstała wersja w berecie! Dla tych, którzy chcieli by spróbować takich maślanych ludzików wrzuciłam przepis tutaj.
Jak widać moje ludziki są bardzo szczęśliwe, jednak podczas jednego wieczornego spaceru spotkaliśmy smutne männele.
Skoro jesteśmy przy tematach kulinarnych, to oczywiście nie mogło zabraknąć pieczenia i lukrowania pierniczków :) Część rozdałam bliskim we Francji, a część pojechała na Święta do Polski. W domu zostało mi chyba z 5 przypalonych :P A część tych przywiezionych do Polski załapała się na piękną sesję foto (dzięki brat!).

Jeszcze we Francji spotkania ze znajomymi, rodzinne obiady (raclette!) i wigilijka (fr. repas de Noël), na której objadłam się sushi ;P

A później bardzo przyjemna podróż do Polski (fb czasem się do czegoś naprawdę przydaje!), wieczorne ucztowanie u rodzinki i następnego dnia z rana podróż do domku rodzinnego. I jeden z najintensywniejszych tygodni grudnia ;) Spotkania z przyjaciółkami z liceum, mamusine przytulaski, mnóstwo pysznego jedzenia (moja mama jest najlepsza na świecie!), ekspresowe bieganie po sklepach, super mecz hokejowy lokalnej drużyny (wygrana 8:0)...
Ubieranie choinki, lepienie uszek i pierogów, wigilia i świąteczny czas pełen spotkań rodzinnych...
Hobbitowa trylogia i oczywiście w czasie wyprawy do kina zgubiłam swój beret (nic nowego). Ale na szczęście już zaopatrzyłam się w kolejny :)

Wieczór z pokazem slajdów z dzieciństwa (a jak się dobrze przyjrzycie, to zauważycie, że kot także był bardzo zainteresowany).
Inne wieczory w domku wykorzystałam na to by w końcu nauczyć się robić na drutach. Nigdy nie jest za późno ;) Trochę koślawo, ale są to dopiero moje początki, więc mam nadzieję, że dojdę do wprawy.
Aniołek doskonale wiedział, czego mi potrzeba i przyniósł między innymi:
...czyli koniec z wymówkami, że zimno w uszy i że marzną mi palce w czasie biegania, książka Anwen powinna mnie na nowo zainspirować do dbania o włoski, a w takim ślicznym kaszubskim kubku grzane wino lub poranna zielona herbata smakuje jeszcze lepiej ;)

Później powrót do Francji, gdzie zawitała prawdziwa zima (wg definicji, że musi napadać tyle śniegu, aby dało ulepić się bałwana). Trochę dziwne te francuskie bałwany z uszami.

A Nowy Rok witaliśmy na domówce u znajomych, 15 osób dorosłych i 8 dzieci ;) Było świetnie, tylko jak to we Francji, pięknego pokazu sztucznych ogni brak...

Odkrycia grudnia.

Vanilla Island, czyli blog podróżniczo-parentingowy najsympatyczniejszej Kasi jaką znam :) przepiękne zdjęcia z różnych zakątków świata!


Film Interstellar. W listopadzie jakoś nie było nam po drodze do kina i nadrobiliśmy zaległości w grudniu. Jeden z najlepszych filmów ostatnich kilku lat.
Wódka Żubrówka Złota. Od innych ziołowych trunków różni się tym, że nie jest tak bardzo słodka (jak np żołądkowa gorzka), więc może być fajną alternatywą. Nie jest to może najlepsza smakowa wódka jaką znam, ale jako ciekawostka spełnia swoją rolę. No i Francuzom też smakuje (z polskich trunków we Francji znane są jedynie wódka Sobieski oraz Żubrówka z trawą).
Album "Prąd" Pauliny Przybysz. A wszystko dzięki jednemu wywiadowi w Trójce.
>

I w wielkim skrócie to by było na tyle ;) Mam nadzieję, że Wasz grudzień również był cudowny i we wspaniałym nastroju przywitaliście Nowy Rok!




Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger