12 marca

Powrót do biegania

Przez większość swojego życia nienawidziłam biegać. Zaznaczę tutaj, że niezwykle rzadko używam słowa "nienawidzić", jednakże moich uczuć do tego sportu nie dało opisać się inaczej. Pewnego lata postanowiłam sobie udowodnić, że dam radę i będę w stanie biec przez te 30 min bez przerwy. Ja, która po minucie truchtu zdychała i musiała robić sobie przynajmniej pięciominutowe przerwy. I wiecie co? Dałam radę! Ba, po pewnym czasie byłam w stanie biegać nawet przez godzinę i 10 km było mi nie straszne. Ale później przyszła zima, a wtedy wiadomo, zimno w dupcię, w uda szczypie, a do tego ciemno i człowiekowi się zupełnie nie chce. A po zimie jakoś nie mogłam na nowo wbić się w swój rytm. Po kolejnej zimie postanowiłam więc przypomnieć sobie jak to było wcześniej i na nowo złapać bakcyla. Najważniejsze to się nie poddawać :) Może to nie jest nowa obsesja, ale nowe do niej podejście ;)

Kilka moich rad dla początkujących i wracających na ścieżki biegaczy.

Znajdź swoją porę dnia do biegania.

Osobiście uwielbiam biegać rano, gdy miasto dopiero budzi się do życia :) nie ma to jak zacząć trening gdy jeszcze ciemno i wrócić do domu, gdy słońce już wstało :D Ale nie każdy jest rannym ptaszkiem i nie każdemu taka pora musi pasować. Znajdź swoją, nie sugeruj się innymi.

Oraz miejsce do biegania :)

Może jakiś park? A może wolisz bieganie w lesie? Ja lubię biegać nad kanałem rzecznym, ale mam znajomego, który uwielbia bieganie po mieście (tzw city trail). Wypróbuj też różne nawierzchnie. A następnie zdecyduj gdzie bieganie sprawia Ci największą przyjemność.

Zaplanuj dni treningowe wcześniej. I się ich trzymaj.

Nie ma zmiłuj się. Odłożysz jeden trening, później kolejny, a potem to już tak poleci i okaże się, że jakoś zupełnie nie przybyło przebiegniętych kilometrów prze cały miesiąc. Ja planuję sobie dni, w które biegam, nastawiam na wcześniej budzik i jak zadzwoni to wstaję. Nie dyskutuję z budzikiem ani z pogodą za oknem (no chyba, że leje jak z cebra - jedyny sport, który toleruję na mokro to pływanie :P ).

Motywuj się ze znajomymi.

Jak lubisz możecie iść pobiegać razem. Jeśli nie, to nie ;) ale możecie wspierać się wzajemnie przez różne platformy, np endomondo.

Śledź swoje postępy.

Nawet jeśli zaczynasz tak jak ja kiedyś od tej jednej minuty. Nic nie motywuje tak, jak stwierdzenie kurczę, dobiegłam już cały kawałek do świateł! ;) Nie musisz od razu zdobywać mega rekordów, doceniaj te małe postępy.

Nie przesadzaj z ilością treningów i zaplanowanych kilometrów.

Na dobry początek lepiej biegać przez określoną ilość czasu, np 20-30 min. O codziennych treningach zapomnij. Nie wiesz jak zacząć? Poszukaj planu dla początkującego biegacza.

Dbaj o higienę biegania :)

Czyli nie zapomnij o rozgrzewce i rozciąganiu. Nie objadaj się tuż przed treningiem i nie rób długich wybiegań na czczo. Jeśli biegasz rano warto przekąsić dojrzałego banana i trochę bakalii. A jeśli masz kontuzję zrób sobie przerwę. Koniecznie!

Słuchaj swojego ciała.

Jeżeli kolana mówią, że coś nie tak, tzn że prawdopodobnie coś jest nie tak. Jeżeli głowa mówi, że już dość, tzn że możesz biec dalej ;) Gdy potrzebujesz zrób sobie przerwę na marsz, to nic złego! 

Zainwestuj ;)

Ale tylko, gdy poczujesz, że łapiesz bakcyla. Dobre buty to podstawa, ale jeśli masz zamiar biegać raz na rok, to ich zakup nie ma sensu :P A paniom z pewnością ułatwi bieganie dobrze dobrany odpowiedni stanik sportowy, ulga gwarantowana. I nic nie zachęca tak do treningu jak możliwość przetestowania nowej ślicznej koszulki biegowej :P

A na koniec filmik, który zawsze podnosi mój poziom motywacji do maksimum :)



No, to teraz sama muszę się do tego dostosować. W końcu jesienią chcę pobiec w półmaratonie.



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger