22 kwietnia

Zmniejsz śmiecia i wybierz butelki wielokrotnego użytku


Tym razem w ramach cyklu zmniejsz śmiecia chcę poruszyć problem wody butelkowanej. Od kiedy mieszkam we Francji picie wody z kranu jest dla mnie naturalne, ale nie zawsze tak było.

Woda z butelki czy z kranu?

Przyznam, że kiedyś nie wyobrażałam sobie picia wody prosto z kranu, musiała być albo przegotowana albo (a może nawet lepiej) wodą z butelki, niekoniecznie mineralną. Jakoś tak mi się wydawało, że taka woda jest z pewnością lepsza. Dopiero gdy wyjechałam na studia do Francji przekonałam się do wody z kranu. Nie miałam wyboru! Tutaj kranówkę piją wszyscy, a na stołówkach uniwersyteckich czegoś innego do popicia się nie dostanie.
W czasie studiów na moim drugim kierunku, czyli Ochronie Środowiska, dowiedziałam się zaś, że woda z kranu często nieróżni się niczym od zwykłej wody "źródlanej" z butelek. Ba, czasem ma nawet lepsze parametry. Tym bardziej, że plastik wcale nie jest taki bezpieczny jak mogłoby nam się wydawać i do wody przedostają się do niego różne substancje (m.in. bisphenol A), które wpływają na naszą gospodarkę hormonalną. Oczywiście producentom opakowań jak i wód butelkowanych takie informacje nie są na rękę, więc wiadomo, lepiej reklamować swoje produkty, czyli wodę jako zdrową i lepszą od kranówki ;)

A skąd strach przed kranówką?

Bo niby brudna. Uzdatniona woda musi spełniać różne normy w punkcie, w którym jest dostarczana do odbiorcy. I woda spełniająca te normy jest dobra, po prostu. 
No ale w czajniku robi się taki osad... I dobrze, że się robi! Oznacza to bowiem, że woda zawiera wiele minerałów:) Woda ich pozbawiona z pewnością jest mniej wartościowa (oczywiście są osoby, które nie mogą spożywać twardych wód, ale są to konkretne przypadki). 
Kolejny zarzut - śmierdzi chlorem. Aby woda nie uległa wtórnemu rozwojowi mikroorganizmów dodawane są do niej w bezpiecznych dla zdrowia ilościach środki dezynfekujące. Na zapach chloru mam bardzo dobry sposób - nalewam wodę do szklanej butelki, wkładam na noc do lodówki i następnego dnia woda jest pozbawiona tego zapachu.

Oczywiście nie będę pisać bzdur, że wszędzie woda z kranu jest super bo np w niektórych starych budynkach instalacje są czasem bardzo zaniedbane i one wpływają na jakość wody. Również w bardzo dużych miastach z rozległymi i długimi sieciami czy na wsi może czasem bywać różnie. Jednakże w większości przypadków, woda z kranu jest naprawdę dobra i nie trzeba się jej bać! Osobiście uważam, że używanie filtrów z odwróconą osmozą jest bez sensu, bo sami pozbawiamy się różnych dobrodziejstw zawartych w wodzie (a znam się na rzeczy, pisałam pracę z metod membranowych). Ponadto picie wody z kranu jest nie tylko bardziej ekologiczne ale i ekonomiczne, pisał o tym m.in. Michał z bloga jak oszczędzać pieniądze.

Pij wodę z kranu!

Nie tak dawno w Polsce powstała nawet kampania Piję wodę z kranu, promująca kranówkę. Bo o ile we Francji w każdej restauracji czy knajpce dostaniemy bez problemu darmową karafkę wody, to niestety u w polskich restauracjach wciąż jest to nowością.
Partnerem tej akcji jest firma Equa. Pamiętacie jak się chwaliłam, że wygrałam w ich konkursie na nazwę nowej butelki? Przy okazji wyszła z tego bardzo przyjemna współpraca i chciałabym Wam napisać o ich butelkach, w których się zupełnie zakochałam i towarzyszą mi teraz na co dzień. Szczerze, to nie wiem jak mogłam się bez nich wcześniej obejść! No dobra wiem - po prostu nie piłam prawie w ogóle wody. Od kiedy jednak używam tych butelek w końcu piję jej odpowiednie ilości i czuję się lepiej :)
moje butelki :)
Kilka słów o samych butelkach equa. Przede wszystkim butelki są wielokrotnego użytku, dzięki czemu jest to rozwiązanie niezwykle ekologiczne bo nie produkujemy niepotrzebnych odpadów w postaci butelek PET (które rozkładają się przez stulecia!). Oczywiście butelkę można napełnić wodą wtedy gdy potrzebujemy, możemy nawet przejść przez odprawę lotniskową z pustą butelką i nalać wody dopiero po niej.

Są one wykonana z opatentowanego bezpiecznego tworzywa o nazwie Eastman TritanTM, które nie zawiera bisphenolu A czy ftalanów ani innych związków szkodliwych dla zdrowia człowieka. Substancje te przenikają do butelek PET już w temperaturze 15°C i wpływają negatywnie na gospodarkę hormonalną oraz przyczyniają się do powstawania raka. Wniosek jest chyba jasny, że butelki BPAFree są więc bezpieczniejsze od zwykłych butelek PET. Butelki te sprawdzają się świetnie w czasie aktywnego spędzania czasu, są lekkie, wygodne i funkcjonalne. My przetestowaliśmy je już w górach oraz na wyprawach rowerowych.


Oprócz butelek plastikowych możemy wybrać też butelki szklane. Myślicie pewnie, że skoro szklana to ciężka, niewygodna i zaraz się rozbije. Przyznam, że też tak myślałam i butelka ta mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła! Po pierwsze, zaraz po otwarciu paczki swoją wagą. A butelki z serii drop ponoć ważą jeszcze mniej! Po drugie wygodą użytkowania. I chyba dlatego to właśnie z tą butelką zaprzyjaźniłam się najbardziej. I dzięki niej w końcu piję więcej wody. Po prostu napełniam ją wodą, stawiam koło komputera i gdy pracuję to ta woda jakoś tak sama znika. Nie boję się jej też włożyć do torebki, nic nie przecieka. Nie wiem jak z wytrzymałością na upadki i uderzenia, ale wolę na swoim egzemplarzu tego nie sprawdzać ;)

Czy butelki mają jakieś minusy? Dla wielu osób będzie to cena (w zależności od modelu od 46 zł do 86 zł) ale z drugiej strony są to produkty wysokiej jakości, które powinny służyć nam przez lata. A rezygnując z wód butelkowanych na rzecz butelki wielokrotnego użytku będziemy i tak na plusie.



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger