04 maja

Petits bonheurs d'avril

Coucou!

Ostatnio na blogu było dość cicho bo... przeczytacie o tym zaraz w moich małych szczęściach ;)


Kwiecień był czasem bardzo rodzinnym, pełnym spotkań z bliskimi oraz przyjaciółmi. Rozpoczął się Świętami Wielkanocnymi. Tradycyjnie upiekłam dla najbliższych mazurki :)

W ramach międzyblogowej współpracy napisałam tekst o Alzacji widzianej moimi oczami na blog Love For France. Jeśli jeszcze nie czytaliście, to raz dwa nadrabiajcie! 

U siebie zaś wspominałam swój pierwszy pobyt w Strasbourgu :)
Najważniejsze wydarzenie kwietnia to ...nowa praca. To raczej duże, a nie małe szczęście, bo jest to dokładnie to, co sprawia mi przyjemność i co chciałabym w życiu robić. Więc chyba rozumiecie, trzeba się dobrze przyłożyć i pokazać z jak najlepszej strony. Oczywiście bez francuskiego MEGA bałaganu się nie obeszło, ale chyba powinnam się do tego przyzwyczaić ;)

Korzystając z bliskości Konserwatorium wybrałam się na 4 ciekawe (i darmowe) koncerty. Świetny relaks po stresujących początkach nowej pracy.

Rozpoczęliśmy też sezon grillowy i uwaga, oto nasz hit - szaszłyki z drobiowych serc, palce lizać!
Gdy pogoda w weekendy pozwalała to aktywnie spędzaliśmy czas na rowerach i podziwialiśmy uroki okolic po obu stronach Renu. Z konieczności nauczyłam się też zmieniać i naprawiać hamulce :P
A gdy pogoda nie dopisywała to dopisywały planszówki (moje pierwsze podejście do Britannia) oraz przytargana ze strychu u teścia konsola PS1. Poczułam się o te 10 lat młodsza ;)

Skorzystałam też z dni otwartych w Cave historique des hospices de Strasbourg, gdzie można było zdegustować różne alzackie wina. Przyznam, że byłam nieco zaskoczona tym, jak bardzo różnie może smakować mój ulubiony Gewurtzaminer. Jeśli chcecie przypomnieć sobie nieco zasad degustacji to polecam Wam mój lutowy tekst słówkowy

Poza tym zaczął się sezon na szparagi! I na rabarbar też :) Same pyszności! 

Obiecuję poprawę i w maju pisać postaram się więcej, mam kilka ciekawych tematów w zanadrzu, tylko tego czasu trochę brak. I muszę robić zdecydowanie więcej zdjęć, jakoś nie jest to moja mocna strona...

Mam nadzieję, że pierwszy majowy weekend udało Wam się spędzić przyjemnie :) u mnie niestety cały dzień lało, ale dzięki temu mogłam w końcu napisać kilka słów.

Cudownego maja!




Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger