28 lipca

Oto ja, czyli poznajmy się lepiej :)

Coucou!
Dziś poznamy się nieco lepiej, a wszystko za sprawą Karoliny z bloga Francuski w sieci, która wpadła na genialny pomysł zrobienia blogowej mapy Francji. Chciałam dołączyć od razu, gdy Karolina napisała do mnie początkiem maja, ale nawał obowiązków w nowej pracy sprawił, że musiałam zrobić sobie przerwę w blogowaniu, bo jednak miałam/mam inne priorytety. Ale o tym innym razem.
Więc jeśli chcecie poznać mnie lepiej to zapraszam na ciąg dalszy wpisu z mini wywiadem, który każdy uczestnik projektu publikuje u siebie na blogu.

Jestem
sobą. To znaczy mam taką nadzieję ;) czasem może nie wychodzi.
Z zawodu
pani fizyk oraz ochroniarz środowiska ;)
Mieszkam i pracuję
w przepięknym Strasbourgu, który uwielbiam i chłonę każdym swoim atomem.
Dlaczego Francja?
Bo serce nie sługa i zakochałam się w jednym Francuzie (na szczęście on we mnie też!). Gdyby nie on to pewnie padłoby na jakiś kraj skandynawski (ale ...wszystko się może zdarzyć :) )..
Pomysł na prowadzenie bloga wziął się z tego, że
...chciałam zadbać o swój język ojczysty ;) Nie mam zbyt wielu okazji do mówienia czy pisania w języku polskim i w pewnym momencie zorientowałam się, że coraz trudniej splata mi się rozsądne zdania. Postanowiłam więc pisać. A skoro mieszkam we Francji to dlaczego nie pisać o niej i jej mieszkańcach, a przy okazji samej pracować dodatkowo nad nauką francuskiego?
Jestem porannym skowronkiem vs. nocną sową?
Zdecydowanie skowronkiem! Uwielbiam gdy promienie słoneczne zaglądające do pokoju budzą mnie o świcie Budzik nastawiony mam na 6h00 lub 6h30, czasem wcześniej (ale i tak zazwyczaj budzę się przed budzikiem).
Dzień zaczynam
od zielonej herbaty lub porannej przebieżki (no dobra, z tym drugim ostatnio ciężko).
3 rzeczy bez których nie wychodzę z domu:
hmm, buty, okulary i jakieś ubranie (tak, nagminnie zapominam o swoim telefonie, kluczach i portfelu, zwłaszcza o tym pierwszym)
Auto vs. rower
chyba każdy, kto czyta uważnie mojego bloga zna odpowiedź - zdecydowanie rower!
Bagietka vs croissant
nie cierpę croissantów, więc postawiona do muru stawiam na bagietkę
W drodze do pracy
najczęściej się uśmiecham do innych rowerzystów ;) i obserwuję wioślarzy oraz ptaki pływające kanałem wzdłuż mojej trasy.
W mojej pracy najbardziej lubię
pomiary w terenie. Oraz świadomość, że to co robię jest ważne.
Najlepiej pracuje mi się,
gdy wiem, co jest do zrobienia. I gdy nie ma upałów ;)
Najtrudniejsze w mojej pracy
jest rozmawianie przez telefon i pisanie oficjalnych maili w języku francuskim. Ciągle się uczę, popełniam dużo błędów i czasem boję się, że ludzie będą mnie postrzegać przez pryzmat tych błędów, a nie mojej wiedzy specjalistycznej.
Najwięcej czasu w ciągu dnia poświęcam na
swoją pracę. I mimo wielu nadgodzin w ramach wolontariatu oraz zmęczenia po pomiarach w największym ukropie, to jednak lubię to, co robię :)
Weekendy spędzam
zazwyczaj ze znajomymi lub rodziną.
W deszczową pogodę
najchętniej zaszywam się pod kocem z kubkiem gorącej herbaty/czekolady i czytam. Lub szyję. Albo kombinuję i tworzę coś z niczego.
Ulubione miejsca w Strasbourgu to
z pewnością Katedra oraz Petite France. Lubię też moją trasę biegową wzdłuż kanału Renu, mediatekę Malraux oraz konserwatorium.
Pokusa, której zawsze ulegam
to lody malinowe i crème brûlée.
Gdybym miała opisać swój charakter jednym z żywiołów, wybrałabym
wodę.
Przyjaciele mówią do mnie
Magduszka lub po prostu Madzia. Ale zdradzę Wam, że w czasach szkolnych miałam takie przezwiska jak Einstein, Rambo, Sekta lub Rasta :P
Gdybym mogła zmienić w sobie jedną rzecz to
miałabym więcej piegów na twarzy ;)
W ludziach najbardziej cenię
bezinteresowność oraz umiejętność słuchania innych.
W ludziach najbardziej irytuje mnie, 
hmm, może nie to, że irytuje ale nie znoszę hipokryzji, plotkarstwa i obgadywania.Oraz oczekiwania, że coś zrobi się samo.
W zwyczajach Francuzów najbardziej lubię
wspólne posiłki. I toczące się w ich czasie rozmowy.
Jestem szczęśliwa, gdy
jestem w górach. I gdy zjem dobre śniadanie. Oraz gdy jeżdżę na rowerze. I nie tylko ;)
Najbardziej inspirują mnie
ludzie, którzy potrafią pięknie żyć. No i MacGyver ;)
Moja największa wada
prokrastynacja i perfekcjonizm, razem mieszanka zabójcza
Gdy mam zły dzień
wcinam nutellę i słucham Spice Girls ;)
Nigdy nie wybaczam
pewnie niektórzy uznają mnie za naiwną, ale zawsze wybaczam, choć czasem było ciężko.
Mało kto wie, że
zdarza mi się liczyć przez sen (podejrzewam, że to jakieś bardzo ważne równania).
Talent, którego nie mam, a bardzo bym chciała to
talent muzyczny - chciałabym nie fałszować i umieć ruszać się do rytmu :P
Zapach, który kojarzy mi się z rodzinnym domem
ciasto drożdżowe z węgierkami! Mamo, kocham Cię!!!
Najbardziej szalona rzecz jaką zrobiłam
o rany, blog to nie miejsce na takie rzeczy :P (moja mama go czasem czyta!)
Najpiękniejsza podróż
to urodzinowy wypad do Norwegii (urodziny mam w lutym więc wszystko było pod śniegiem)
Wymarzona podróż
Islandia, tour po krajach skandynawskich, ogólnie ciągnie mnie na północ
Gdybym mogła zmienić świat na lepszy to zaczęłabym
staram się zmieniać siebie i wpływać na moje bliskie środowisko
Gdybym miała wehikuł czasu, przeniosłabym się
chyba do lat 70-tych. A najchętniej to zrobiłabym sobie jeden wielki tour po wszystkich wiekach. I koniecznie odwiedziła przyszłość!
Ulubiony film
Trois couleurs: Rouge Mistrza Kieślowskiego
Muzyka, przy której odpoczywam
Zależy od zmęczenia. No ale na przykład to:
Książki, które chętnie polecę to:
1. Rok 1984, absolutny must read
2. Mistrz i Małgorzata, absolutny must read 2
3. Saga o wiedźminie - sprawiła, że fantasy przestało być be (jak w ogóle mogło być be??)
4. Pamiętniki Adama i Ewy - to jedna z najpiękniejszych książek o relacjach damsko-męskich
5. Café Szafé - książka, która przyprawiła mnie o nagłe wybuchy śmiechu w czasie wykładów, na których niekoniecznie uważałam ;)
Ulubiona potrawa
Nie wiem, zjem wszystko poza owocami morza. Z francuskich może raclette, z polskich bigos oraz kluski śląskie z kaczką/roladkami. No i barszcz z uszkami!
Moje popisowe danie
Francuska rodzina i znajomi zdecydowanie domagają się zawsze pierogów, więc chyba pierogi. W domu mama też woli, gdy ja je lepię (ale nie wiem na ile to zasługa podwójnie falowanej falbanki, a na ile tego, że ona nie musi:P).
Za rok o tej porze
Będę myśleć o wakacjach ;) (w sumie to są 3 możliwości: będę je planować lub będę na nich lub będę je wspominać)



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger