01 października

Petits bonheurs de septembre

Tym razem moje małe szczęścia są naprawdę dość ...małe. Wrzesień był dla mnie miesiącem bardzo intensywnej pracy zawodowej, w końcu po urlopie narobiło mi się trochę zaległości i jakoś trzeba było się od tego dna odbić. Łatwo sobie powiedzieć "koniec z nadgodzinami", a niestety dużo trudniej wykonać. Oprócz tego, czekało mnie jeszcze poprowadzenie po raz pierwszy warsztatów w języku francuskim!!! A jak było dowiedziecie się czytając ciąg dalszy ;)


Po pierwsze to mieliśmy pewnego gościa przez 3 tygodnie. Gość był bardzo mrrrruczący i lubił spędzać czas w umywalce ;) Gość też w pewien niedzielny poranek postanowił zapewnić nam małą dawkę adrenaliny polując na pszczoły, a później szoku gdy weterynarz wystawił rachunek (o tak, jeśli macie koty to nauczcie je, że na pszczoły zdecydowanie nie należy polować w niedziele i Święta :P).


W Strasbourgu zaś Foire Européenne. Wybrałam się po raz pierwszy w życiu i przyznam, że zupełnie inaczej sobie to wyobrażałam. Nudy, nudy, nudy! Pawilon zaproszonego kraju, czyli Indii w kilku miejscach nawet ciekawy, ale mały, prawie zero animacji... I o co tyle szumu? Jedyny plus dla balonikowej Alzatki.



Przyjechały skarby z Polski :D Krówek już prawie nie ma, a mnie chyba czeka wizyta u dentysty :P


A na blogach językowo-kulturowych przeprowadziliśmy świetną akcję - Miesiąc Języków. Najczęściej czytanym wpisem był ten o frenglishu w pigułce, zaciekawił Was też bardzo artykuł o tym, że croissanty wcale nie są takie francuskie jakby można się spodziewać ;) Mogliście się również dowiedzieć skąd przybyła do Francji herbata Kusmi, oraz posłuchać nieco francuskojęzycznej muzyki z Québecu.


Skoro jesteśmy przy tematach muzycznych to może od razu moje blogowe odkrycie - zapętlone.pl
Jak ja w ogóle mogłam wcześniej muzycznie funkcjonować?


Pamiętacie moją listę 30 rzeczy do zrobienia przed 30tką? Czasu coraz mniej, więc trzeba się streszczać, choć już teraz wiem, że niektóre "zadania" jestem zmuszona przełożyć na "po 30tce". W każdym bądź razie, po raz pierwszy oddałam krew we Francji (wygląda to troszkę inaczej niż w Polsce) i tak przy okazji zadeklarowałam się jako potencjalny dawca szpiku oraz komórek macierzystych :)


Tymczasem do Francji, Polski i ogólnie półkuli północnej zawitała jesień. No może jest trochę zimno, ale mam co najmniej 23 powody by bardzo lubić tę porę roku :)


Przyjście jesieni uczciliśmy typowym francuskim posiłkiem na tę porę roku: orzechami, cykorią, boczkiem w kilku odsłonach, winogronami i tzw. młodym winem, czyli winem, które dopiero zaczęło fermentować, przez co jest lekko musujące i ma niską zawartość alkoholu. Smakuje trochę jak zepsuty sok winogronowy, ale Francuzi lubią zepsute jedzenie :P Nie no, taki żarcik, nie mogłam się powstrzymać ;) wino to kupuje się w specjalnych butelkach, które - uwaga - nie są zakorkowane, więc nie wolno ich kłaść poziomo, bo pozbędziemy się tego trunku ;)
By umilić sobie wspólne wieczory z bliskimi trafiła w nasze posiadanie nowa gra, 6 qui prend! (niem. 6 Nimmt!). Gra jest niezwykle prosta, a jej ogromną zaletą jest to, że można grać aż do 10 osób. Grę znaliśmy już od dawna, ale brakowało jej w naszej skromnej kolekcji ;) 


No i nadszedł również czas mojej konferencji i warsztatów. O dziwo zupełnie nie byłam zestresowana! O jeszcze większe dziwo, nie jąkałam się mówiąc po francusku (błędy to inna sprawa, ale obecnie bardzo jąkam się mówiąc po polsku, niestety nie mam zbyt wielu okazji na pogaduchy w języku ojczystym). Muszę Wam się pochwalić, że wyszło podobno całkiem nieźle (no, może poza jedną małą eksplozją ;) ) i nawet dostałam kilka miłych maili po zakończeniu warsztatów (w co do tej pory trochę trudno mi uwierzyć!). O ekologicznym i zdrowym sprzątaniu z pewnością będę chciała napisać kiedyś na blogu, tym bardziej, że udało mi się przygotować coś bardzo fajnego, ale prototyp jest w języku francuskim, więc muszę poczekać, aż będę miała nieco więcej czasu... 


A na zakończenie września koncert w katedrze. No dobra, przyznaję się, że ledwo dałam radę wysiedzieć pierwszą część. Za to druga była bardzo interesująca. I tym razem nawet mam zdjęcie. Już z po ;)


A teraz mam do Was prośbę - na blogu pojawiła się ankieta dla Czytelników - jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, to poświęćcie mi proszę tych kilka minut i ją wypełnijcie. Chcę wiedzieć o czym Wy chcecie czytać oraz chciałabym wprowadzić kilka zmian na blogu, stąd bardzo ważna jest dla mnie Wasza opinia! :)



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger