21 grudnia

Wasze ulubione świąteczne tradycje

Przy okazji wpisu dotyczącego Blogowania pod Jemiołą pytałam Was o Wasze ulubione tradycje świąteczne. Wasze odpowiedzi były niezwykle interesujące, więc zamiast publikować wyniki konkursu pod jemiołowym wpisem postanowiłam się z Wami nimi podzielić :)
Przepraszam za opóźnienie w opublikowaniu wyników, ale niestety chore zatoki i dwudniowa podróż do Polski uniemożliwiły mi zrealizowanie moich planów w terminie. Mam nadzieję, że bardzo za ten jednodniowy poślizg się na mnie nie gniewacie!


Książka "Francuski w tłumaczeniach" trafia do Agnieszki za tę odpowiedź:
Moją ulubioną świąteczną tradycją jest bez wątpienia magiczna atmosfera przyjaźni i miłości, jaka się wtedy unosi w powietrzu:). Święta nastrajają ludzi do bycia lepszymi i choć ubolewam, że nie jest to codziennością, a jedynie swego rodzaju ''tradycją'', jaka się wykształciła przy okazji celebrowania Bożego Narodzenia, to aż miło pomyśleć o tym przedświątecznym czasie, gdzie ludzie uśmiechają się do siebie jakoś szerzej i są bardziej skorzy do robienia dobra:). Te miłe, drobne gesty zdecydowane wygrywają nawet z ubieraniem choinki, bo komu sprawiałoby radość ubieranie jej z posępnymi minami i uszczypliwościami mamrotanymi pod nosem w stronę domowników?;)
Najwięcej z Was walczyło o książkę "W domu Madame Chic". Wybór był bardzo trudny! Ale nagroda jest tylko jedna i otrzymuje ją Lasowianka:
Mam to ogromne szczęście, że pochodzę z domu, pod którego dachem mieszka 5 generacji: pradziadkowie, dziadkowie, nasi rodzice i ja wraz z moim rodzeństwem i dziećmi. Mam to ogromne szczęście, że o tradycje dba się u nas w sposób szczególny. Kultywuje się pamięć o zmarłych bliskich i szanuje obecnych. I dlatego właśnie najpiękniejszą tradycją w naszym domu jest zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole wigilijnym. Jest to zwyczaj większości z nas znany, ale sama aura z jaką rozpoczynamy wieczerzę jest tak szczególna, że wzruszam się na samą myśl o tym właśnie pozostawionym na stole talerzu i z sentymentem marzę o lekarstwie na „długowieczność”. Do stołu zasiadamy według wieku, zaczynając od żyjących jeszcze prawie że stuletnich pradziadków. Według wieku jak mawia moja prababcia, aby "w takiej kolejności schodzić z tego świata", i jako pierwszy pradziadek rozpoczyna wieczerzę kultywując pamięć naszej rodziny i modląc się za zmarłych nam bliskich. W jego głosie jak co roku wyczuwamy pewnego rodzaju drżenie, a modre lśniące ze wzruszenia oczy wychwytują każdego siedzącego przy stole. Stronimy od komercji, ciesząc się czasem spędzanym z bliskimi. A widok pradziadków trzymających praprawnuki jest czymś tak pięknym, że zrobiłabym wszystko aby trwał wiecznie. I nie potrafię sobie wyobrazić, że kiedykolwiek ktoś z nas stanie się tylko lub aż wspomnieniem.
Na sam koniec dwa pudełka fiszek "Francuski w karteczkach". Maja dostaje pierwsze za tę odpowiedź:
Moja ulubiona świąteczna tradycja ma miejsce w wigilijny poranek. Każdy z domowników zaraz po przebudzeniu musi umyć twarz w misce z zimną wodą i wrzuconymi złotymi monetami. Zasada jest taka- najpierw nalewamy zimną wodę, wrzucamy monety, myjemy twarz samą wodą bez żadnych kosmetyków a następnie wyjmujemy monety i dopiero na końcu wylewamy wodę. Twarzy nie wolno wycierać ani niczym osuszać, musi sama wyschnąć. W ten sposób zapewniamy sobie szczęście i dobrobyt na cały następny rok ;) Dla wielu osób ta nasza tradycja to zwykły przesąd ale dla nas od kilku lat stała się obowiązkowym rozpoczęciem świętowania. Zawsze mamy sporo śmiechu, ponieważ każdy chce pierwszy wejść do łazienki, nie zawsze mamy wystarczającą ilość złotych monet, więc trwają szybkie poszukiwania a potem wszyscy chodzimy z mokrymi twarzami;) Dla nas jest to znak, że zaczęły się trzy najpiękniejsze dni w roku;)
A drugie powędruje do Oli :)
Moją ulubioną świąteczną tradycją jest pieczenie pierników z mamą:) odkąd pamiętam mama zarabiała ciasto na kilka dni przed świętami, zapach unosił się w całym domu... ,później wspólne pieczenie, dekorowanie,lukrowanie... W tym roku nasza produkcja rozpoczęła się trochę wcześniej niz zazwyczaj, ponieważ chwilowo w jestem w Polsce i będę zabierać pierniczki do Francji:) (a bardzo chcę się nimi pochwalić, bo oprócz niesamowitego smaku,są wręcz przepiękne...) :)
Gratuluję Zwyciężczyniom, a wszystkim uczestnikom dziękuję za udział w konkursie :)
Dziewczyny - skontaktuję się z Wami mailowo w najbliższych dniach aby ustalić adres przesyłki. Tymczasem wracam kurować się do łóżka ;) dobrze, że Mamusia może się mną zaopiekować i ugotować polski rosołek :D


Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger