17 kwietnia

Blogowanie nie jest dla mnie najważniejsze

Dzisiaj trochę prywaty i blogowych przemyśleń.

Otóż blogowanie nie jest dla mnie najważniejsze. Tzn. tak sobie zawsze powtarzam i chciałabym, aby tak było. W praktyce czasem to się ma tak, że aby przygotować jakiś super wpis zdarzy mi się zarwać pół nocy. Albo nie obejrzeć jakiegoś filmu w telewizji z moim Francuzem, gdy on nalega, abym siadła koło niego i oglądała (choć czasem to jakieś głupie amerykańskie filmy :P)... 

Blogowanie jest fajne i sprawia mi przyjemność (zwłaszcza, gdy piszecie, że jakieś informacje są bardzo przydatne, albo że tarta pomidorowa Wam smakowała ;) ). Ale prawda jest taka, że na mojej liście życiowych priorytetów do czołówki mu daleko.

Niestety ostatnio to moje blogowanie nieco mnie zaczęło przytłaczać. Kiedyś było dobrze, pisałam na luzie, bez stresu przygotowywałam nowe wpisy i kierowałam się tylko tym, o czym chciałabym pisać - było więc bardziej o wszystkim (i o DIY, i o ekologii i trochę lifestyle'u). Przez ostatni rok poznałam sporo innych blogerów i zaczęłam się blogowo dokształcać. Różne webinary, grupy wsparcia, by sprawić, aby to co robię, było jak najlepszej jakości. Jednocześnie pojawiła się presja. To wszystko pochłania ogromne ilości czasu. Zdałam sobie sprawę, że to nie dla mnie. 

Bo ja... Lubię być czasem offline. Często zapominam zabrać telefonu z domu. Jeśli nie usłyszę, że dostałam wiadomość, to potrafię odczytać ją dopiero następnego dnia (serio, serio!). Denerwuję się, gdy ktoś podczas wypadu na kawę spędza ten czas na sprawdzaniu powiadomień z facebooka zamiast na wspólnej rozmowie. Więc chyba po prostu trochę słaby ze mnie materiał na rasową blogerkę ;) 
Tym bardziej, że blog nie jest mocno powiązany z tym, w czym życiu się zajmuje i w czym chcę się zawodowo rozwijać. Rozumiem, że inaczej to będzie wyglądać u kogoś, dla kogo jest to także jego praca. Dla mnie jednak blogowanie zawsze miało być tylko jakąś tam odskocznią i łącznikiem między życiem we Francji, a w Polsce. A nie źródłem jakiejś dziwnej presji i złego samopoczucia, że znowu zawalam, bo milczę (w końcu to już nie pierwszy raz). Życie jest piękne i trzeba z niego korzystać, a nie szukać sobie dodatkowych powodów do niepotrzebnego stresu :)

Nie, nie przestaję blogować. Nawet przewidziałam kilka wpisów na najbliższy czas. Ale jeśli się szybko nie opublikują, to nic się nie stanie, prawda? Nie teraz, to może nieco później. 

A jeśli mój drogi Czytelniku będziesz kiedyś w Strasbourgu, to daj mi koniecznie znać. Umówimy się na dobrą kawę i przy schowanych telefonach pogadamy sobie spokojnie o pięknym życiu i Francji oczywiście :)



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger