19 września

Alzackie czarownice - legendy i fakty

Czarownice zazwyczaj kojarzą nam się z kimś złym i wrednym. W Alzacji jednak jest zupełnie inaczej. Tutaj, czarownice przynoszą szczęście.
francuskie legendy i mity

Legenda o czarownicy z Riquewihr

W XVII wieku, w tym miasteczku mieszkała panna o imieniu Marie Wolf, bardzo zakochana w swoim narzeczonym. Niestety przyszła wojna, która rozdzieliła kochanków - narzeczony Marie, będący żołnierzem, zginął. Marie pogrążyła się w ogromnym smutku i żalu po stracie ukochanego. W jej samotności towarzyszył jej tylko czarny kot, który jako jedyny był w stanie znieść jej szlochy i jęki.
Stąd też mieszkańcy miasteczka zaczęli nazywać ją czarownicą.
Legenda głosi, że pewnego dnia, Marie (w towarzystwie owego kota) spacerowała po wałach oblężonego miasta i głośno płacząc wspominała swojego narzeczonego. Żołnierze z wrogiego wojska widząc jej postać i słysząc jej jęki, przerazili się i uciekli. W ten oto sposób Marie stała się obrończynią miasta i jego opiekunką. Po dziś dzień w wielu alzackich domach możemy spotkać zawieszone kukły-czarownice, które mają przynosić domostwu szczęście.

Procesy czarownic w Alzacji

Alzacja ma też swoje czarne karty historii dotyczące czarownic, nie wszystkie bowiem miały tyle szczęścia, co Marie Wolf. W Bergheim (całkiem blisko Riquewihr) w latach 1582-1683 zostało skazanych na śmierć 40 kobiet oskarżonych o uprawianie czarów (większość spalono na stosie).
Jedną z tych kobiet, była Catherine Bassler, która została zmuszona do poślubienia gwałtownego i nadużywającego alkoholu stolarza. Ponieważ od niego uciekła, przypisano jej śmierć dwóch cieląt, świni, kury oraz przede wszystkim jej wuja. Wyrok był "łagodny", bo przed spaleniem na stosie, odcięto jej głowę.
Inna kobieta, Apolonia Schaeffer, została oskarżona przez swojego zięcia o spowodowanie niepłodności u jego żony i zamienienie się w wilka. Po tych oskarżeniach mężczyzna na 4 tygodnie zaniemówił i nic nie jadł, zaś sąsiadka zaczęła opowiadać historie, że u Apolonii było słychać wtedy dziwne hałasy. Kobieta została więc oskarżona o bycie czarownicą i w wyniku ciężkich tortur przyznała się do wszystkiego, o co ją oskarżano.
Tortury były bardzo brutalne. Jeżeli ktoś się przyznał miał szansę na to, by przed spaleniem na stosie odcięto mu głowę. Niektórzy umierali w czasie tortur - oznaczało to, że sam diabeł przyszedł "posprzątać po sobie". Zaś te osoby, które się do zarzucanych im czynów nie przyznawały, z pewnością były pod wpływem "czaru małomówności". W rezultacie każdy oskarżony był winny.

W Bergheim znajduje się obecnie muzeum (klik) poświęcone temu smutnemu rozdziałowi historii Alzacji.

Cóż, Marie Wolf miała szczęście, że mieszkańcy jej miasta byli jej wdzięczni i nikt nie doniósł, że uprawia jakieś czary. Być może to właśnie po jej "interwencji" zaprzestano polowań na czarownice?


Wpis powstał w ramach wrześniowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie - Baśniowe i legendarne postacie z naszych krajów 



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger