10 października

5 ważnych dla mnie miejsc


Myślę, że każdy z nas ma jakieś ważne dla siebie miejsca. Może takie ulubione, do których lubi się wracać. Które przywołują dobre wspomnienia i pozwalają naładować akumulatorki. Miejsca, w których po prostu czujemy się dobrze. Albo też takie, które miały wpływ na to, kim i gdzie dzisiaj jesteśmy.

W jesiennym projekcie Klubu Polki na Obczyźnie opowiadamy właśnie o takich naszych miejscach. Poznajcie moje! :)

C'est bien d'avoir des endroits qui sont importants pour nous. Peut-être des endroits, dans lesquels on aime bien revenir. Qui nous rappellent des bons souvenirs et nous permettent de recharger nos batteries. Des lieux, dans lesquels nous nous sentons simplement bien. Ou des endroits, qui ont eu une influence sur notre vie, sur ce que nous sommes maintenant.


Oświęcim

To moje miasto rodzinne :) Bycie z Oświęcimia nie do końca jest łatwe. Bo ludzie reagują dziwnie na takie zwykłe zdania czy hasła jak "urodziłam się w Oświęcimiu", "jadę do Oświęcimia ma wakacje", "pociąg do Oświęcimia" itd. Moje miasto obarczone jest trudnym ciężarem historii. Mało osób wie, że jego historia sięga XII wieku i jest jednym z najstarszych grodów kasztelańskich w Polsce (ha, teraz Wy już wiecie!). Z ciekawostek przedwojennych zdradzę Wam jeszcze, że w Oświęcimiu była jedna z najstarszych destylarni w Polsce (tutaj możecie przeczytać więcej) oraz fabryka samochodów Oświęcim-Praga (tutaj poznacie ich historię). Z czym obecnie kojarzy się Oświęcim nie muszę chyba wyjaśniać. Gdy byłam w podstawówce i gimnazjum uciekałam od niego. A to do Tychów, a to do Bielska-Białej, a to do Krakowa. No bo co ciekawego można robić w tej dziurze? W liceum moje miasto poznałam lepiej, z pewnością codzienne dojazdy do szkoły na drugim końcu miasta się do tego przyczyniły. Choć i tak było to wtedy raczej miasto, bez większych perspektyw, no bo kto sam z siebie chciałby żyć w Oświęcimiu? Ale od kiedy wyjechałam na studia moje miasto zaczęło się zmieniać. I jestem z niego dumna, bo teraz Oświęcim to nie tylko obóz. To piękne miasto o bogatej historii, które potrafiło się podnieść po najgorszym z najgorszych. 
Oczywiście w Oświęcimiu mam swoje miejsca, które bardzo lubię :) Jest pub B-Azyl (chodziłam tam jeszcze w liceum!), kawiarnia poziomka (która przeszła mega metamorfozę i nie ma już w niej nic z PRL-u), są moje ulubione second handy (te same od czasów gimnazjum), jest też rodzinna działka, na którą nienawidziłam jeździć będąc nastolatką (kto w tym wieku lubi plewić?! Lepiej poszlajać się gdzieś ze znajomymi!). I najważniejsze - jest moja rodzina i moje przyjaciółki. Gdyby ich tam nie było, to powroty do Oświęcimia, mimo, że teraz piękniejszy niż wcześniej, byłyby po prostu smutne i puste.

Beskidy

Czyli najbliższe góry z mojego miasta. Tak, zdecydowanie wolę góry od morza, co pewnie można zauważyć czytając bloga czy zaglądając na mój instagram. Będąc jeszcze dzieckiem jeździłam tam trochę z mamą i babcią. Później zielona szkoła w górach. Następnie czasy harcerstwa i właśnie wtedy Beskidy pokochałam całym swoim sercem. Z chatki na Pietraszonce mam same najlepsze wspomnienia. Żałuję, że gdy jestem w Polsce to przeważnie na zbyt krótko, by pozwolić sobie na kilkudniowe łażenie po górach.

Wrocław

Chronologicznie przyszedł czas na moje studenckie miasto. Wrocławia przed studiami nie znałam zupełnie. Ba, ja nawet nie wiedziałam jak dojść na uczelnię  z akademika! I nikogo nie znałam, no bo kto by chciał studiować tak daleko od domu, no kto? No ja! Przecież trzeba wyrwać się daleko od Oświęcimia :)
Wrocław zachwycił mnie swoją otwartością i różnorodnością. To tam odkryłam jazz, w nieistniejącym już dzisiaj klubie Rura. Uwielbiałam spacerować po Biskupinie i siedzieć w Parku Tołpy, który znajdował się zaraz koło mojego akademika. To we Wrocławiu dumnie jeździłam na swojej zabytkowej holenderce. A główny gmach Politechniki był moim drugim domem ;) Tak, polibuda to też jedno z moich ulubionych miejsc we Wro. Teraz pewnie bym się tam zgubiła, ale kiedyś znałam prawie wszystkie tajemne przejścia, windy i ciche zakątki, by móc w spokoju przespać okienko między zajęciami :)

Strasbourg

To moje miejsce na Ziemi. W żadnym innym miejscu nie czułam się tak dobrze jak tutaj. Miasto jest niezwykłe - bo w ogóle nie czuć tego, że to duże miasto. No dobra, poza korkami, ale ja wszędzie jeżdżę na rowerze, więc mnie nie dotyczą ;) Właśnie - uwielbiam Strasbourg za rowery. Lubię go za dbanie o bioróżnorodność. Mam swoją ulubioną trasę biegową - wzdłuż kanału Renu, gdzie często spotkać można łabędzie, nutrie, czaple i nawet bociany! Za każdym razem, gdy przechodzę koło katedry w Strasbourgu jestem pod wrażeniem tego, jaka ona jest piękna! Spacery po zabytkowych uliczkach nigdy mi się nie znudzą. Lubię spacerować też po moim osiedlu, bo zupełnie zapominam o tym, że jestem prawie w centrum miasta.
Na moim osiedlu :)
I mimo trochę sielskiego klimatu Strasbourg jest miastem nowoczesnym, które cały czas się rozwija.
Tutaj non-stop coś się dzieje i chyba trzeba się naprawdę postarać, by się w Strasbourgu nudzić. No dobra, jedynym jego minusem jest 5 nowych budynków zasłaniających mi ładny widok, który mieliśmy wcześniej z sypialni ;) Na szczęście wynajmowane mieszkanie zawsze można zmienić na inne, gdy nam się już znudzi.

O Strasbourgu możecie poczytać nieco więcej w tych wpisach:
Francuskie wspomnienia: pierwszy raz w Strasbourgu
Alphabet de Strasbourg 
Świąteczny Strasbourg 
Co zobaczyć i gdzie dobrze zjeść w Strasburgu oraz innych miastach blogerów

Wogezy i Schwarzwald

To dla mnie odpowiednik tego, co wnosiły w moje życie Beskidy w Polsce. Choć bardzo się różnią. Są dla mnie ważne, bo to tu mam szansę naprawdę odpocząć od pędzącego życia i wsłuchać się w siebie. Lub spędzić miły czas z przyjaciółmi ucząc się jeździć na biegówkach ;) To moje miejsce czerpania dodatkowych zasobów energii do życia. Hen w krainy buczynowe...
A jesienią Wogezy są najpiękniejsze. Zobaczcie sami tutaj.



A jakie miejsca są najważniejsze dla Was?



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger