21 listopada

Piękne francuskie filmy, które warto zobaczyć

francuskie kino
Francuskie kino... To właśnie ono odczarowało mi język francuski. Nie jest tajemnicą, że uwielbiam Amelię (Le Fabuleux destin d'Amélie Poulain) i lubię celebrować swoje małe przyjemności (petits plaîsirs) jak np zbieranie okruszków z talerza palcem wskazującym ;) Ale pisanie o Amelii byłoby wyborem dość banalnym, no bo któż nie słyszał o tym filmie. Zaproponuję Wam więc kilka innych filmów, które są warte uwagi i przy okazji przemycę kilka innych, również wartych obejrzenia. Fanom Amelii już teraz przemycam inne filmy Jean-Pierre'a Jeunet'a - Delicatessen, La cité des enfants perdus oraz Un long dimanche de fiançailles. Każdy inny, każdy bardzo piękny. A jak chcecie coś dużo bardziej innego, to jeszcze są Obcy w jego reżyserii  (ale tutaj wcześniejsze określenie nie ma już zastosowania :P ).

Paris - Niebo nad Paryżem (2008) 

reż. Cédric Klapisch (tak, ten od L'Auberge espagnole i oczywiście Romain Duris też w nim gra)
Jeden z moich pierwszych "świadomie" obejrzanych filmów francuskich. Trafiłam na niego szukając filmów z Juliette Binoche, którą odkryłam dzięki Mistrzowi Kieślowskiemu. Dzięki temu filmowi poznałam muzykę Waxa Tailora (jego koncerty to szlaństwo!) oraz Erica Satie (mój ulubiony francuski kompozytor - wspominałam o nim nie tak dawno w tym wpisie).
Odkryłam świetną i śliczną Mélanie Laurent (obejrzyjcie komedię Dikkenek!), która jakiś czas temu nagrała całkiem ciekawy album. Będę złośliwa i o fimie więcej Wam nie powiem ;)


La planète sauvage  - Dzika Planeta (1973)

reż. René Laloux
Uwielbiam filmy animowane. W mediatece koło mnie jest ich całkiem spora kolekcja i przy każdej wizycie przychodzę z czymś nowym. Tak właśnie trafiłam na Dziką planetę. Jest to ekranizacja powieści sci-fi francuskiego pisarza Stefana Wula, pod tytułem Oms en série. Opowiada o losie ludzi żyjących wraz z wielkimi Draagami na planecie Ygma. Draagowie przywieźli ich ze zniszczonej Ziemi jako zwierzęta domowe, zupełnie nie będąc świadomi tego, że mogą to być istoty myślące. Nie jestem wielką fanką sci-fi, ale ten nieco mroczny film całkowicie skradł moje serce. Surrealistyczne animacje są naprawdę przepiękne i idealnie łączą się z lekko jazzową muzyką. Prawdziwy majstersztyk! Jeśli chcecie poznać inne francuskie filmy animowane  to zajrzyjcie tutaj (za link dziękuję jeszcze raz Agnieszcze, która podrzuciła go na facebooku). Z tego zestawienia widziałam Kirikou et la sorcière oraz Les Triplettes de Belleville i obydwa filmy bardzo polecam!
Wracając zaś do La planète sauvage to zamiast zwiastuna proponuję obejrzeć krótką scenkę :)


Polisse - Poliss (2011)

reż. Maïwenn (ktoś z Was widział Piąty Element? Niebieska Diva Plavalaguna to właśnie ona!)
Piękny ale i trudny film przedstawiający pracę brigade de protection des mineurs - oddziału policji zajmującej się ochroną nieletnich. Warto wziąć pod uwagę to, że wszystkie przedstawione w filmie wydarzenia miały miejsce w rzeczywistości. Nie jest to z pewnością film na lekkie niedzielne popołudnie, jest to raczej ciężkie kino. Aczkolwiek jak najbardziej warto obejrzeć, na mnie wywarł ten film ogromne wrażenie. Tytuł filmu wziął się z błędnego zapisu słowa police przez syna reżyserki filmu. W roli nieco impulsywnego policjanta można zobaczyć  słynącego z takiego zachowania francuskiego rapera Joey Starr'a. Trzeba przyznać, że sprawdził się w niej całkiem nieźle.


Des hommes et des dieux - Ludzie Boga (2010)

reż. Xavier Beauvois
To kolejny film oparty na faktach (następny też taki będzie :P ) w moich propozycjach. Opowiada o zakonnikach z klasztoru Tibhirine w Algierii, którzy w 1996 roku zostali uprowadzeni i zamordowani przez islamistów. Jest to piękny film o tolerancji, humanizmie i prostocie. Mimo, że to obraz po części religijny, to myślę że i tak ma spore szanse zachwycić nawet tych, którzy z jakąkolwiek religią nie mają wiele wspólnego.


Le scaphandre et le papillon - Motyl i skafander (2007)

reż. Julian Schnabel
Najpierw przeczytałam książkę. Później obejrzałam film.
Po pierwsze przepiękne zdjęcia - ale skoro nad obrazem pracował Janusz Kamiński (Oskar za Listę Schindlera oraz Szeregowca Ryan), to przecież nie mogło być inaczej. Po drugie niebanalna historia Jean-Dominique Bauby'ego, redaktora Elle, który po wylewie został całkowicie sparaliżowany i był w stanie tylko mrugać powieką lewego oka. Zamknięty w skafandrze swojego ciała pisze jednak swoją autobiografię - porozumiewając się z asystentką z wydawnictwa jedynie mruganiem na odpowiednie litery alfabetu. Właśnie tę książkę przeczytałam kiedyś na studiach, a później odkryłam, że jest też ten film. Z ekranizacjami książek różnie bywa, ale ta jest naprawdę géniale!


PS A tam, jeszcze jeden film jako bonus! Bo muzyka przepiękna :)

Les choristes - Pan od muzyki (2004)

reż. Christophe Barratier
Film, który bez wątpienia można obejrzeć kilka razy i za każdym razem być oczarowanym jego pięknem. Cudowna muzyka i jeden z największych kinowych hitów we Francji.



***
Wpis powstał w ramach filmowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie
***


Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger