27 stycznia

5 dziwnych rzeczy, które jedzą Francuzi

O tym, że Francuzi jedzą dziwne rzeczy wie chyba każdy. Ślimaki, żaby, śmierdzące sery... To wszystko wiemy, o tym się głośno mówi, nikt temu nie przeczy. Dlatego dziś opowiem Wam o tym, o czym ja wcześniej nie miałam pojęcia i co mnie zaskoczyło.
Zacznijmy od tego, że Francuzi uwielbiają mięso. Wszyscy wegetarianie, których tutaj znam to obcokrajowcy. Taki przykład z przymrużeniem oka - gdy Francuz widzi gdzieś żywą kaczkę, to w jego wyobraźni przemienia się ona w pływające po stawie confit de canard. Dlatego też na 5 wybranych przeze mnie francuskich "przysmaków" aż 4 są mięsne. Pozostałe 2, to zaskakujące słodkości. Nie, ja nie mam problemów z matematyką!


Andouillette, czyli zastanów się 20 razy zanim spróbujesz

Ja: Ta kiełbasa, której nie lubię, to andouillette, tak?
Monsieur: Tak, tak, to co na grillu u cioci robiliśmy, pamiętasz? Mmmm, ale bym teraz zjadł. Eee, dlaczego mi o tym teraz mówisz? Zupełnie nie rozumiem dlaczego Ty jej nie lubisz, przecież to jest takie dobre!

No to pogadaliśmy. W tej kwestii nigdy się nie zrozumiemy.  Jeśli lubicie silne doznania i śmierć Wam nie straszna, to próbujcie śmiało. W innym przypadku omijajcie to z daleka. Francuzi ją uwielbiają, a obcokrajowcy po spróbowaniu choć raz, żałują, że nikt ich wcześniej nie ostrzegł lub, że ostrzeżeń nie posłuchali. Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej co to za kiełbasa, to zajrzyjcie do Vive la Cuisine!


Langue de boeuf, czyli ozór wołowy

No dobra, w Polsce też niby jest ale... przez moje 30 lat życia jeszcze ani razu go nie spróbowałam, ani w sklepie nie widziałam. A tutaj można go w większym markecie dostać! Jak smakuje nie mam pojęcia, od znajomych jedynie słyszałam, że ma dziwną strukturę, a poza tym to niby ok. No nie wiem ;)

Świńskie uszy, ogon i pysk czyli tout est bon dans le cochon

A dokładniej to wszystko z świni. Jeśli chodzi o miłość do wieprzowiny, to Polacy przegrywają z Francuzami. W Lyonie, francuskiej stolicy gastronomii, są specjalne restauracje nazywane bouchons lyonnais, w których można skosztować praktycznie każdej części świni. Nawet ser z niej robią! Tzn. galaretę z kawałkami mięsa (z głowy), którą nazywa się tu fromage de tête.
Ze swojego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że świńskie uszy mają zdecydowanie dziwną konsystencję i nawet, gdy są drobno pokrojone, to ciężko je przegryźć ;) Francuska kaszanka (boudin noir) nawet przypomina polską, tylko jest bez kaszy.
Francuzi zaś swoją miłość do wieprzowiny wyrażają także w takich piosenkach...


Musculine, czyli cukierki z ...wołowiną

Tak, dobrze przeczytaliście! Nie są to może najbardziej znane francuskie cukierki, ale zdecydowanie najbardziej oryginalne. Wymyślono je w 1867 roku i produkowane są wyłącznie w opactwie trapistów Notre-Dame-des-Dombes (ok. 40 km na północny wschód od Lyonu). Robi się je z konfitury z pigwy i pomarańczy, cukru, miodu i wołowiny. Są idealną przekąską energetyczną dla sportowców. Znajdziecie je tutaj.


La pine de Barbezieux, czyli fiutki z kremem

Mowa o tradycyjnym ciachu na Niedzielę Palmową. O tym deserze pisałam już we wpisie o Niedzieli Palmowej we Francji. Słowo "la pine" w języku potocznym tłumaczy się jako męskie narządy płciowe, a i kształt oraz wypełnienie deseru nie pozostawia wątpliwości co do tego, co ma przypominać. Nie miałam jeszcze okazji kosztować, ponieważ można je znaleźć tylko w Barbezieux w Charente (Nowa Akwitania).

Jeśli chcecie wykonać je sami, to podrzucam przepis (po francusku).

Co zaskoczyło Was najbardziej? 
A może znacie jeszcze jakieś inne francuskie "przysmaki"?

Powiązane wpisy


Wpis powstał w ramach zimowego projektu Klubu Polki na Obczyźnie - Dziwne zwyczaje kulinarne.


Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger