11 lutego

Petits bonheurs de janvier et #BlogueursDesNeiges


Za chwilę będzie połowa lutego a ja jeszcze nie podsumowałam stycznia... Szybciutko nadrabiamy, bo mi się tu już nowe wpisy do publikacji szykują!

Zima

Do Strasburga przywitała zima, taka prawdziwa, najprawdziwsza! Ostatni raz porządny śnieg widziałam tutaj, gdy jeszcze studiowałam, czyli 7 lat temu. Normalnie co roku jeździliśmy więc szukać śniegu do Schwarzwaldu, ale tym razem nie było takiej konieczności ;) Śnieg na rowerze mi nie straszny, choć fakt, przydałyby mi się zimówki!

Galette des rois

To ciasto z migdałową masą i schowaną w środku porcelanową figurką spożywa się tradycyjnie w święto Trzech Króli. Oraz przez cały styczeń :D
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Madou en France (@madouenfrance)

Chasse aux crèches de Noël

Czyli polowanie na Szopki Bożonarodzeniowe. W Polsce często urządzałam sobie spacer po kościołach by obejrzeć szopki z danego roku. Od kiedy mieszkam we Francji jakoś o tym zwyczaju nieco zapomniałam i korzystając z pewnej pięknej białej niedzieli wybraliśmy się z Monsieur na spacer i polowanie na szopki. Bo to nie takie proste zadanie - trzeba znaleźć kościół, który 1) jest katolicki i 2) jest otwarty ;)

70-lecie batoramy

Wraz z moją przyjaciółką postanowiłyśmy skorzystać ze specjalnej oferty i wybrać się na darmowy rejs batoramą - czyli tutejszą turystyczną łódką. Oczywiście nie wiedziałyśmy, że trzeba przyjść wcześniej, aby dostać bilety. Na szczęście udało nam się otrzymać dwie ostatnie wejściówki na wieczorny rejs, którego w ogóle nie było w planach i podyskutować z bardzo miłym panem odpowiedzialnym za promocję batoramy.

#BlogueursDesNeiges - poznaję alzackich blogerów

Przyznaję, że często zazdrościłam moim polskim koleżankom blogerkom możliwości udziału w różnych blogerskich imprezach czy spotkaniach. W zeszłym roku wybrałam się na I Zjazd Klubu Polki na Obczyźnie, gdzie bawiłam się świetnie, a w tym roku postanowiłam, że najwyższa pora poznać francuskich blogerów, którzy mieszkają w moich okolicach. I zapisałam się na wypad w góry organizowany przez Blogueurs d'Alsace. Troszkę się bałam tego jak zostanę przyjęta - w końcu nie jestem ani Francuzką, ani nie tworzę bloga po francusku. Ludzie okazali się jednak przesympatyczni i spędziłam z nimi świetny czas.
Ruszyliśmy autokarem ze Strasburga w kierunku Colmar. Pamiętacie szkolne wycieczki i najlepsze miejsca na samym końcu? Poczułam się o te ekhm kilkanaście lat młodziej ;) A co się śpiewa we Francji, jeśli chcemy aby kierowca jechał szybciej?
Chauffeur, si tu es champion,
Appui-e, appui-e,
Chauffeur, si tu es champion,
Appuie sur le champignon.
W Colmar dosiedli się do nas kolejni blogerzy, w tym mega pozytywnie zakręceni organizatorzy i ruszyliśmy w kierunku Bestheim, gdzie mieliśmy okazję kosztować najlepszego musującego wina świata 2016. Niezłe, ale czy najlepsze? Wygląda na to, że wciąż za mało się znam i muszę się jeszcze sporo nauczyć degustując wina. Odwiedziliśmy też różne, niedostępne na co dzień, zakątki tej winiarni. Niestety tam obowiązywał zakaz robienia zdjęć, buuu ;)

Kolejnym punktem programu były zimowe aktywności w Stacji Lac Blanc w Wogezach. Część osób zdecydowała się na narty, a reszta (w tym ja) wybrała zimowy spacer w rakietach. Dla mnie, jak i większości, był to ten pierwszy raz ;) Mieliśmy przesympatycznego przewodnika Mathieu, który zwracał nam uwagę na ślady zwierząt, opowiadał o pięknie gór i podzielił się z nami pysznym grzanym winem, gdy byliśmy już totalnie przemarznięci. Wiem jedno - na pewno na zimową wędrówkę w rakietach wybiorę się jeszcze nie raz!
Nasza rakietowa drużyna :) Zdjęcie od przesympatycznej Julie JuLifeStyle JLS
Gdy wróciliśmy do stacji było już ciemno i marzyliśmy tylko o tym, by zjeść coś ciepłego i pożywnego. I tu nasi organizatorzy nas nie zawiedli! Cóż może być lepszego od boîte chaude (czyli zapiekanego sera Mont d'Or - jednego z moim ulubionych)?

Cały dzień nam bardzo szybko minął i czas był wracać. Mam nadzieję, że uda mi się jeszcze nie raz wybrać na taki zjazd tutejszych blogerów, bo było naprawdę bardzo sympatycznie.
A gdy wróciliśmy w nocy do Strasbourga, to było tak zimno, że musiałam odrapać ze szronu swój rower...


Wystawa ubrań alzackich

Przygotowując wpis o alzackim stroju ludowym wybrałam się na wystawę "współczesnych" ubrań zorganizowaną w Maison de la Region. Obecnie część z prezentowanych ubrań znajduje się na tymczasowej wystawie w Muzeum Alzackim. Niektóre z nich bardzo przypadły mi do gustu i sama chętnie bym się w nie zaopatrzyła!

Jasełka

Pod koniec stycznia wybrałam się także na jasełka zorganizowane przez Polską Misję Katolicką w Strasbourgu. Nie pamiętam już kiedy ostatni raz oglądałam jasełka, chyba kiedy mój brat był w przedszkolu, czyli baaaardzo dawno temu. Widok sporej gromadki małych aniołków mega mnie rozczulił, a przedstawienie było całkiem udane :)


Joga

Nie lubię biegać w zimie, więc stwierdziłam, że poszukam sobie jakiejś innej aktywności i zrobiłam drugie podejście do jogi. Szukanie wewnętrznej energii wciąż mnie nie rusza, za to rzeczywiście czuję się bardziej gibka, a po seansiku z rana jakoś tak łatwiej się uśmiechać przez cały dzień. Podrzucam Wam program za który się wzięłam - przy czym o ile pierwsze dni są łatwe, to później jest coraz trudniej i niestety trzeba pomyśleć o jogowym sprzęcie (tzn. klockach, bez nich nie da rady).



Ciekawe miejscówki w Strasburgu

Jak mam fajny sprawdzony adres, to się z Wami też podzielę, a co! Ze stycznia polecam:

  • Chatperlipopette Café - czyli druga kocia kawiarnia w Strasburgu. Przyznam, że przypadła mi do gustu nieco bardziej, niż Cat&Cake. Ogromnym plusem jest to, że mam do niej znacznie bliżej;) Oczywiście jak to ja - zdjęć nie mam, ale wydaje mi się, że będę tam od czasu do czasu bywać, więc kto wie, czy coś nie pojawi się na moim instagramie.
    Adres: 3 Rue de Lausanne, 67000 Strasbourg
  • Le Beyrouth - świetna libańska restauracja na Neudorfie. Przystawki są wyśmienite i chyba następnym razem zdecydujemy się na cały posiłek złożony z kilku. Wystrój troszkę kiczowaty, ale kuchnia naprawdę godna uwagi. Na deser polecam flan libanais.
    Adres: 39 Route du Polygone, 67100 Strasbourg

W styczniu na blogu

Na blogu pojawiło się kilka ciekawych wpisów, jeśli jeszcze nie udało Ci się ich przeczytać, to podrzucam małą przypominajkę:
3 kifs par jour, czyli pielęgnuj wdzięczność
Zimowe słówka i idiomy francuskie


Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger