08 marca

O kubeczku menstruacyjnym słów kilka

ekologiczny okres
Dzisiejszy wpis nieco nietypowy i tylko dla kobiet, panowie niestety muszą poczekać na kolejny post. W Dzień Kobiet chciałabym bowiem porozmawiać na blogu o kobiecości i kubeczku menstruacyjnym. W Polsce jest on wciąż uważany za wynalazek dla ekowariatek, o którym dużo się nie mówi. Tymczasem od niedawna we Francji kubeczki można kupić nawet w większych marketach, tuż obok podpasek i tamponów!

Dla wielu może brzmi to jak narzędzie tortur, ale jest to naprawdę bardzo fajna alternatywa dla podpasek i tamponów i warto mieć świadomość, że coś takiego istnieje. Najczęściej mówi się o tym, że to tampony są szkodliwe (ale przy tym jakże wygodne jest ich użytkowanie, kiedyś nie wyobrażałam sobie bez nich życia), ale również podpaski mogą powodować alergie czy infekcje, a w lecie dodatkowo odparzenia. Ja tutaj nie chcę mówić o wyższości jednych metod nad innymi, ale pokazać, że mamy wybór. Wiem, że mogę brzmieć nieco sekciarsko, ale jestem naprawdę zachwycona tym "wynalazkiem" i po prostu chcę się podzielić moimi doświadczeniami. W pierwszej części przybliżę nieco czym są kubeczki (dla mnie to kiedyś również była czarna magia), w dalszej opiszę moje doświadczenia i moje problemy, z którymi się napotkałam. Kubeczka używam już od jakichś 3 lat i przetestowałam go już w różnych sytuacjach - nigdy nie zawiódł.

Moja historia

Po raz pierwszy o kubeczkach usłyszałam chyba jakieś 7 lata temu, coś tam mi ktoś napomknął, że ktoś używa i zgodnie stwierdziłyśmy, że tamten ktoś wydziwia i to pewnie bardzo niehigieniczne.
Gdy przeprowadziłam się do Francji zaprzyjaźniłam się z jedną Hiszpanką, która stosowała kubeczek i która rozjaśniła mi bardzo moje wątpliwości. Niestety cena kubeczków nie zachęcała mnie do kupna. Tamta Hiszpanka wyjechała, a ja zaprzyjaźniłam się z kolejną Hiszpanką ;) I to właśnie ona ni stąd ni zowąd zapytała mnie czy chcę zamówić z nią i jeszcze kilkoma osobami kubeczki, abyśmy mogły mieć rabat i podzielić się kosztami przesyłki. (Do tej pory się zastanawiam, czy kubeczki były wtedy już tak popularne w Hiszpanii, czy to tylko zbieg okoliczności?)
I tak właśnie stałam się właścicielką mojego zestawu startowego dwóch kubeczków MeLuna (w Polsce chyba zestaw startowy nie jest dostępny).

kubeczek-menstruacyjny.pl

Kubeczek menstruacyjny - a co to w ogóle jest?

Kubeczek menstruacyjny jest alternatywą dla podpasek i tamponów. Umiejscawia się go w pochwie, gdzie zbiera on krew menstruacyjną (ale jej nie wchłania). Teoretycznie kubeczek może się w nas znajdować do 12h, po tym czasie należy go opróżnić, oczyścić i można ponownie z niego korzystać. Ten czas zależy jednak od dwóch czynników – wielkości kubeczka oraz obfitości krwawienia. Nie mniej jednak opróżnia się go znacznie rzadziej, niż zmienia się tampony czy podpaski, i w tym czasie nie dzieje się w nas nic złego, bo do krwi nie ma dostępu tlenu. Kubeczki wykonane są zazwyczaj z medycznego silikonu lub innych bezpiecznych tworzyw (w zależności od producenta). Przed i po każdej miesiączce należy taki kubeczek wygotować aby wyeliminować ryzyko infekcji (najlepiej w wodzie z odrobiną octu).
Wiele kobiet obawia się, że może on przeciekać – ale spokojnie poprawnie założony nie przecieka (o moich doświadczeniach kilka akapitów niżej). Inną obawą jest to, że będzie niewygodny – nic bardziej mylnego! Jest wygodniejszy od tamponów (mówię to ja, ich wieloletnia użytkowniczka, która bardzo ceni sobie wygodę w tych dniach), nie wysusza (moja udręka z tamponami), nie powoduje TSS, zapewnia świeżość i brak przykrych zapachów, czy też brak uczucia, że coś się z nas leje (czyli to, co zapewniają podpaski). Jego aplikacja jest nieco trudniejsza (o tym też później), ale jak już zaczaimy o co kaman, to jest to pikuś. Kubeczek do najtańszych nie należy (ceny u różnych producentów bardzo się wahają), ale należy mieć na uwadze fakt, iż kubeczek jest wielokrotnego użytku więc służyć nam może spokojnie przez kilka lat. To sprawia, że jest on niezwykle ekonomiczny. I oczywiście ekologiczny – eliminujemy stertę niehigienicznych odpadów!

Wybór kubeczków

W moim przypadku wybór firmy był wyborem owej koleżanki. MeLuna to niemiecka firma produkująca kubeczki w dość przystępnej cenie i w wielu wariantach.
Kubeczki różnią się rozmiarami, końcówkami oraz także miękkością tworzywa, z którego są wykonane. Jak wybrać rozmiar? Otóż wszystko zależy od tego, jakiej budowy jesteśmy, jak obfite są nasze krwawienia oraz czy rodziłyśmy. W Internecie znaleźć można ankiety, które pomogą wybrać odpowiedni rozmiar. Ja postanowiłam wybrać zestaw startowy składający się z dwóch kubeczków (kosztowało mnie to niecałe 24€), w moim przypadku S i M. Wg ankiety powinnam wybrać M. Gdy przyszła paczka z kubeczkami byłam zaskoczona, że to takie małe!
Po 3 latach kubeczki nadal nadają się do użytkowania, jedyny minus jest taki, że biały nie jest biały - ale nikomu ich nie pokazuję, więc w sumie mi to nie przeszkadza. Od kiedy mam kubeczki ani razu nie użyłam innej metody protekcji w te dni. Bo kubeczek jest dużo wygodniejszy, proste.

No dobra, mamy kubeczek i co dalej?

Czekamy na okres ;) Przed warto sobie przećwiczyć aplikację, żeby wiedzieć mniej więcej co i jak (oczywiście przed każdą aplikacją myjemy łapki, a przed pierwszym użyciem dezynfekujemy kubeczek - gotując go lub używając specjalnych środków przeznaczonych do tego celu). I warto również w sobie „pogrzebać”, aby wiedzieć gdzie jest szyjka macicy. To rzeczywiście może niektóre kobiety nieco brzydzić, ja przyznaję, że mimo, iż obserwuje swoje cykle i jestem świadoma swojej kobiecości, to wtedy położenia szyjki macicy nigdy nie sprawdzałam... A jest ono w tym przypadku czymś bardzo istotnym! Kubeczek „instalujemy” poniżej szyjki, tak aby była nad nim lub częściowo w nim, czyli aplikujemy go zdecydowanie niżej niż tampony.



To jest bardzo ważna ilustracja! W pierwszy dzień, gdy używałam kubeczka S udało mi się go bez problemów zaaplikować. Problemy pojawiły się drugiego dnia, gdy stwierdziłam, że na obfitsze dni lepiej sprawdzi się rozmiar M. Jako początkująca użytkowniczka nie wyczytałam, że należy jeszcze sprawdzać czy kubeczek się dobrze otworzył oraz czy szyjka jest na odpowiednim miejscu (nie powinno się jej wyczuwać). I co się działo u mnie? Kubeczek się otwierał, ale szyjka była obok, więc kubek nie miał żadnej fizycznej możliwości zbierania krwi. Więc przeciekało.
Już myślałam, że kubki są nie dla mnie, ale szybko się doedukowałam (Google i youtube wiedzą wszystko), poprawiłam błędy i od tego czasu wszystko działa jak powinno. Tutaj mogę polecić filmik pewnej brytyjskiej 16-latki, która naprawdę zawstydziła mnie swoją wiedzą i świadomością (kurde, żeby wtedy prawie 30-letnia kobieta musiała uczyć się od małolaty z poodpryskiwanym lakierem :P). Dziewczyna tłumaczy w prosty sposób podstawowe problemy z użytkowaniem kubeczków, ilustruje to na kieliszku, pokazuje też, jak można składać kubeczki do aplikacji, jak sprawdzać czy są poprawnie założone i jak poprawić, gdy nie są.


Pamiętam, że wtedy trafiłam też na filmik jakiejś polskiej blogerki, ale teraz nie mogę go odnaleźć (zniknął?). O kubeczkach na polskich blogach jest jednak ostatnio dużo głośniej i nie tak dawno opowiadała o nim też Nissia i zachęcam do obejrzenia tego video, bo pokazuje, że kubeczek jest nie tylko dla ekowariatek ale to świetne rozwiązanie dla kobiety nowoczesnej ;)



Ale wymiana kubeczka jest obrzydliwa…

Tak, to są moje myśli. Wcześniej stosowałam tampony wyłącznie z aplikatorem i uważałam to za jeden z najlepszych wynalazków na jakie mógł wpaść człowiek! Nie oszukujmy się – z kubeczkiem jest inaczej i trzeba sprawdzić, czy jest dobrze zaaplikowany (czy szyjka nie jest obok). Ale jeżeli kubek jest dobrze włożony, to cała krew zbiera się w nim. Wyciągamy, opróżniamy, myjemy, wkładamy, sprawdzamy. Przełamałam się i jest ok. Zdarza się lekkie plamienie, które związane jest z zebraniem się krwi między opróżnieniem kubeczka i jego ponowną aplikacją – ale to jest tylko lekkie plamienie. Co jeśli musimy opróżnić kubeczek będąc w pracy/szkole/gdziekolwiek, gdzie musimy skorzystać z toalety publicznej i nie mamy bezpośredniego dostępu do umywalki? Wg jednych wystarczy oczyścić kubek papierem toaletowym (mi się tak zdarzyło), wg innych można ze sobą wziąć małą butelkę wody i to powinno wystarczyć. Ekstremalnie można tylko opróżnić i założyć ponownie. Ale pamiętajmy, że kubek opróżnia się rzadziej niż wymienia podpaski czy tampony, więc może nie będziemy zmuszone do takich cudów. Używałam kubeczka w czasie całodniowych pomiarów w terenie (czyli bez dostępu do takich luksusów jak toaleta) - i dał radę!
Co więcej używanie kubeczka pomaga w zapobieganiu infekcji (nie narusza naturalnej flory bakteryjnej i nie wysusza błony śluzowej).

Na pewno jest niewygodny i przecieknie w czasie uprawiania sportów!

No właśnie nie! Jest bardzo wygodny, wygodniejszy od tamponów, które mogą wysuszać delikatny naskórek pochwy i ją podrażniać. Sprawdzi się lepiej na basenie niż tampony, bo nie nasiąka wodą i nie trzeba go zaraz po treningu wymienić. Ja w moim biegam, jeżdżę na rowerze, pływam i zapominam o tym, że mam okres.

O kubeczkach pisały też niedawno na swoich blogach inne dziewczyny, więc jeśli temat Was zainteresował podrzucam kilka linków:
Kornelia Orwat - Kubeczek menstruacyjny czyli zadanie #11
Ograniczam się - Kubeczek menstruacyjny – łazienka zero odpadów
Ekoeksperymenty - Kubeczek menstruacyjny - przyjaciel ekokobiety


Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger