04 czerwca

Jak widzę Francję po 5 latach emigracji


Gdy pięć lat temu szykowałam się do przeprowadzki na stałe do Francji miałam już o niej i jej mieszkańcach pewne wyobrażenie - w końcu wcześniej przez prawie rok tu studiowałam, a później w regularnie ją odwiedzałam, by móc pobyć z moim Francuzem (tutaj przeczytasz historię mojej francuskiej emigracji). Przygotowując ten wpis długo zastanawiałam się, czy coś się w ogóle zmieniło w moim postrzeganiu tego kraju. Tak naprawdę najtrudniej było sobie przypomnieć, co te kilka lat temu o Francji myślałam. Do jakich zachowań wtedy trudno było mi się przyzwyczaić, a które teraz stały się dla mnie normalne i niemalże naturalne.

Francuzi są otwarci i tolerancyjni

Wiem, że wiele osób uważa Francuzów za naród nieco zamknięty w sobie jeśli chodzi o kontakty z innymi, choć jednocześnie nieco ekscentryczny. Ja jakoś tak miałam szczęście w swoim życiu, że zawsze widziałam ich jako osoby bardzo otwarte i ciekawe innych kultur. Zwłaszcza tutaj, w Strasbourgu, jestem zachwycona tym, jak różne kultury mogą w zgodzie współistnieć i się uzupełniać. Niestety mam świadomość, że trochę widzę to, co chcę widzieć, bo jednak w Alzacji ostatnio dużą popularność mają ruchy nacjonalistyczne (wystarczy popatrzeć na wyniki ostatnich wyborów), a i osoby homoseksualne często ukrywają swoją orientację przed większym gronem. Przyznam, że mnie to bardzo zaskoczyło, bo wydawało mi się, że we Francji nie ma takiego problemu - jednak statystyki pokazują co innego - rok przed legalizacją "mariage pour tous" dochodzi do morderstwa na tle homofobicznym, a obecnie pierwsze homoseksualne małżeństwo dostaje często różne pogróżki. W tej tematyce polecam bardzo film Baisers cachés (Skrywane pocałunki).

Nawyki żywieniowe Francuzów

Słodkie śniadanie, pierwszy obiad o 12, drugi wieczorem, do tego obowiązkowo dwie przerwy na kawę (ta o 10h00 to chyba wpisana w konstytucję albo przynajmniej kodeks pracy), dania z grilla podawane z chipsami, śmierdzące sery i herbata z mikrofalówki (tutaj dowiesz się więcej). Oh là là! Gdzie to słynne zdrowe odżywianie chudych Francuzek? I dlaczego po pierwszych 3 miesiącach studiów we Francji przybyło mi nagle 10 kg?
Do prawie wszystkiego już się przyzwyczaiłam. Choć dalej nie znoszę croissantów (co innego "pain au chocolat"!). Sery już mi nie cuchną, a przez 5 lat udało mi się sklonować swój żołądek - więc mam jeden na lunch, a drugi na wieczorny obiad, chyba w tym tkwi sekret Francuzek ;)
Jedno jest pewne i pozostaje bez zmian - nigdy nie przyzwyczaję się do grzania wody na herbatę w mikrofalówce!

Nowoczesność i zacofanie jednocześnie

Gdy tutaj zamieszkałam byłam pod wrażeniem wielu nowoczesnych rozwiązań, m.in. sieci komunikacyjnej w Strasbourgu. Jednocześnie byłam w szoku, że francuskie banki są lata świetlne za polskimi, również system informatyczny na Uniwersytecie w Strasburgu mógł się wtedy schować w porównaniu do tego, co mieliśmy na Politechnice Wrocławskiej. Poczta i urzędy, które zamykają się w czasie przerwy na lunch. Toalety "na Małysza" na południu Francji (serio, serio!).
No cóż, ponarzekałam, ponarzekałam i się przyzwyczaiłam i już mi się nie chce narzekać, szkoda życia, bo nie wiem czy mojego starczy, aby coś w tych kwestiach się zmieniło.

Cmok, cmok

Przyznam, że do "bises" na początku było mi się trochę ciężko przyzwyczaić. Gdy tu studiowałam raczej nie stosowaliśmy się do tego zwyczaju, więc po przeprowadzce było to dla mnie dziwne, że nawet z nowopoznanymi osobami trzeba się obcmokać i często wyciągałam rękę na przywitanie, przez co Francuzi patrzyli na mnie trochę jak na wariatkę. Teraz zaś gdy jestem w Polsce, to brakuje mi tego cmokania ;)

Tu - vous

Bardzo szybkie przechodzenie Francuzów z formy odpowiadającej "Pan/Pani" do "Ty" było dla mnie nie lada szokiem - pisałam o tym już 3 lata temu (klik, klik). Dodatkowo brak takich form jak Pani Zosiu czy Ciociu, Wujku tylko zwracanie się do danej osoby bezpośrednio po imieniu, wprawiało mnie nieraz w zakłopotanie. Dla Francuzów było to  naturalne, a dla mnie bardzo niezręczne i wręcz niekomfortowe. Po tych pięciu latach przyznam, teraz lepiej się czuję mogąc do moich dużo starszych kolegów czy koleżanek z pracy zwracać się bezpośrednio przez "Ty", aniżeli miałabym w rozmowie używać dość nienaturalnego "vous". Tak, dokładnie! Forma ta forma stała się dla mnie mniej naturalna i została zarezerwowana tylko dla wyższego szefostwa oraz klientów czy partnerów biznesowych. Choć ciągle trochę dziwnie czuję, gdy tak mam zwracać się do wujów czy cioć i gdy dzieci mają więcej swobody zwracając się w ten sposób do nich lub do rodziców swoich przyjaciół (być może po kolejnych pięciu latach we Francji się już przyzwyczaję...).

Ekologia

W czasie studiów tutaj byłam zachwycona tym, że Francuzi tak chętnie segregują odpady i że bardzo łatwo jest znaleźć odpowiednie kosze. Niestety mój entuzjazm opadł po przeprowadzce na stałe. Wcześniej wydawało mi się, że Francja rzeczywiście chce dbać o środowisko, teraz widzę, jak bardzo te działania są połówkowe i źle realizowane, choć z drugiej strony i tak ważne, że są i bardzo doceniam to, że moim mieście nie używa się pestycydów i mogę zanosić bioodpady do kompostownika osiedlowego. Nie mniej jednak mój zachwyt nad "ekologiczną Francją" gdzieś zniknął.

Wolne niedziele i życie rodzinne

Francuzi w tygodniu nie mają zbyt wiele czasu na to, by poświęcić go na życie rodzinne (pracę/szkołę kończy się zazwyczaj po 17). Stąd tak ważna jest dla nich wolna niedziela. Początkowo myślałam sobie, że jak to jest możliwe, iż w kraju tak Jest to coś, czego bardzo im zazdroszczę - że potrafią ten dzień docenić i rzeczywiście spędzać go z bliskimi. A nie ganiać po pobliskich centrach handlowych.

Piękno Francji

Chyba to najbardziej udało mi się odkryć przez te kilka lat. Przyznam, że nie spodziewałam się, iż Francja jest tak pięknym krajem - być może dlatego zupełnie mnie tutaj wcześniej nie ciągnęło. Tymczasem Francja jest niezwykle zróżnicowana krajobrazowo. Uwielbiam odkrywać nowe miejsca i za każdym razem zakochuję się w jakimś innym zakątku. Do tej pory myślałam, że najbardziej we Francji kocham Alzację i Prowansję, ale po naszej ostatniej podróży do Normandii i Bretanii wiem, że będzie ciężko ograniczyć się do jednego miejsca. Tym bardziej, że wkrótce mam zamiar odwiedzić także wygasłe wulkany w Owernii!

PRZECZYTAJ TAKŻE

5 powodów, dla których pokochałam Francję
5 dziwnych rzeczy, które jedzą Francuzi
5 stereotypów o Francuzach, czyli co zaskoczyło mnie we Francji cz.2
5 rzeczy, które zaskoczyły mnie we Francji

Wpis powstał w ramach letniego projektu Klubu Polki na Obczyźnie.



Spodobał Ci się wpis i chcesz więcej? Zapisz się na francuski newsletter w berecie
lub zajrzyj na
Copyright © 2016 Madou en France , Blogger